sobota, 7 stycznia 2017

Zamykam.

Z różnych przyczyn postanawiam zamknąć bloga. Głównie dlatego, że tego miejsca już nie czuję. Założę inny blog ale linka tu nie wstawię, gdyż będzie dość osobisty.
Pozdrawiam.

środa, 2 listopada 2016

Mam marzenie.

Ostatnio przechodzę jakiś kryzys. Od dłuższego czasu mam tylko jedno marzenie - wyprowadzić się. Obecnie nie mam jakoś źle, ale wtrącanie się, opieszałość, czepialstwo, przytyki, nierówne traktowanie wnuczek co raz bardziej mnie denerwuje. I co raz trudniej mi panować nad sobą przy rodzinie męża. Zastanawiam się, jak w obecnej sytuacji się odciąć. Nie mam nawet ochoty na jakie kol wiek walki w pyskówki, bo to i tak sensu nie ma. Tylko niepotrzebnie bym sobie gardło zdarła. Ale jeśli nie mogę na razie czegoś mieć, to przynajmniej sobie pomarzę.

Mam kochającego męża, który stara się mnie rozumieć, ale przede wszystkim jest dla mnie dużym wsparciem. Często rozmawiamy ze sobą, bez żadnej spinki. Mamy nie wielkie mieszkanie w mieście, 2-3 pokoje z kuchnią. Córka ma swój pokój. Niedaleko jest park, po którym spacerujemy wieczorami. Nie ważne która to pora roku. Zawsze chodzimy tam na spacery po kolacji. Kilka przystanków dalej jest centrum handlowe. W pobliżu naszego bloku jest przychodnia i ogrodzone przedszkole z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiś oddział przedszkolny. Ale normalne przedszkole, gdzie każde dziecko ma swój materacyk. Do pracy mamy trochę daleko, trzeba przejechać pół miasta. Jednak autobusy i tramwaje chodzą co 10 minut, wiec z dojazdem nie ma problemu. Żyjemy sobie tam we troje. Może kiedyś, jak na to finanse pozwolą, będzie nas czworo. Puki co cieszymy się tym co mamy. Fakt, to mieszkanie kupione na kredyt, ale jest nasze i mieszkamy w nim tylko my, sami. To, że je mamy zawdzięczamy tylko sobie. Czasami będzie nam ciężko. Ale jesteśmy kochająca się rodziną i wszelkie przeciwności przetrwamy.

Takie jest moje marzenie. A Wasze?