sobota, 23 czerwca 2012

Kończymy z remontem.

Człowiek jak ma nowego bloga, to mógłby całymi dniami przesiadywać na nim, pisać notki i coś ulepszać. Mam tak samo. Już nawet Tomek zaczął mi mówić "Oderwij się od tego komputera i zrób coś pożytecznego". Na pytanie, co mam zrobić pożytecznego w wolny czas, odpowiedział, żebym sobie telewizje pooglądała z nim. Czyli kolejny mecz, którego mam dość.

Na poprzednim blogu miałam opisywać przebieg swojego remontu. Za bardzo nie było co pisać, bardziej się  nadenerwowałam tym wszystkim. Jak remont, to syf. Za bardzo sprzątać nie lubię, ale syfu nie lubię bardziej. A tu pełno pyłu w końcu. W każdym razie remont zbliża się ku końcowi, więc będę mogła normalnie posprzątać. Sypialnia jest pisakowo-niebieska. Kocham morze i rzadko mam okazję by tam jechać. Chciałam jakiś kont, który będzie mi się z tym miejscem kojarzyć. W głowie mam jeszcze muszelki, które zawieszę może nad łóżkiem? Tylko skąd ja w mieście muszelki wezmę? Salon jest biało-zielony. Malowaliśmy go wczoraj, a dziś drugi raz. Na ścianie porobiły się jakieś białe zacieki. Nie wiem skąd. Tomek mówi, że ten odcień zieleni jest za jaskrawy. A ja? ...Proszę sobie wyobrazić rudowłosą idiotkę stojącą przed zieloną ścianą, z oczami jak 5 złotych oraz otwartą buzią. Z buzi tej wydobywają się takie to odgłosy "ŁAAAAAŁŁŁŁ!", "ZAAAAJEBISTY KOLOR!"... Już? Wyobraźnia pracuje? No więc, ta idiotka to ja. Małżonek miał pomysł by wymieszać zieloną farbę z białą, aby trochę rozjaśnić ten zielony. W oka mgnieniu biała farba znalazła się za oknem, na dole w ogródku. Pokój trzeci jest cały w piaskowym kolorze. Nie miałam za bardzo pomysłu na niego. Tomek ma w nim urządzić sobie mini siłownie, a on lubi jasne kolory.

Zdjęcia z remontu wstawię jak najbardziej, tylko nie teraz. Wyliczyłam, że na aparat mam 550 zł. No a z ilu rzeczy musiałam zrezygnować by te pieniądze uzyskać w tak krótkim czasie. Przez lato nie farbuje włosów (szykują się 10-centymetrowe odrosty co najmniej), rezygnuję z nowej prostownicy (i tak niszy włosy), szafki pod telewizor oraz szafki nocnej (kupi się kiedy indziej), a także dokładam imieninowe pieniążki (kino poczeka). Mam nadzieję, że za tę cenę uda mi się kupić jakiś dobry aparat. Nie zajmuję się fotografią szczególnie bardzo i szczególnie bardzo ona mnie nie kręci. Ale kocham różnorodność i kolory.

Pozdrawiam :)

6 komentarzy:

  1. Powodzenia w blogowaniu i remontowaniu. Za te pieniążki dobrej lustrzanki niestety nie kupisz, ale możesz mieć kompakt Olympusa.

    Pozdrawiam,
    www.megulencja.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie muszę mieć jakiegoś wypasionego aparatu. "Mój" poprzedni jakiś super nie był, ale zdjęcia dobre robił. Kosztował maksymalnie 350 zł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat cyfrowy Sony DSC W620 jest w cenie od 360zł do 430zł (to zależy od sklepu). Myślę, że robi dobrej jakości zdjęcia.

      Pozdrawiam,
      www.megulencja.blogspot.be

      Usuń
    2. Osobiście podobają mi się Samsung DV 300 F czarny (EC-DV300FBPBE1), Olympus Sz-10 czarny (N4305792), oraz Olympus VR-360 czarny (V105050BE000). Tylko nie wiem jak wyglądają na żywo. Cena mieści się w granicach przeznaczonych pieniążków. :)

      Usuń
  3. No to ładnie: tu remont i w domu remont:D Ale pięknie się urządziłaś na blogu i z tego, co piszesz, w domu również. Niebieski pokój - super:D Te muszelki to też niezły pomysł. Większe i ładniejsze dostaniesz w jakimś oceanarium, a jak ktoś z bliskich będzie się wybierał nad morze, to go zwerbuj do kupna kolejnych, bo tam taniej:D W Gdyni można dostać cały worek muszli za 9 złotych:D
    Co do aparatu - nie kupowałabym super wypasionych lustrzanek, skoro nie jesteś wielką miłośniczką robienia zdjęć. Niech sobie profesjonaliści wydają pieniądze na takie rzeczy, bo dla nich są stworzone. Zwykła cyfrówka też wystarczy, a za te pieniądze kupisz świetną cyfrówkę i pewnie nawet na fryzjera starczy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe... No właśnie fryzjer. Już się zastanawiam jak zachachmęcić te parę złotych na niego ;)

      Usuń