środa, 4 lipca 2012

Aktywność fizyczna oraz diety.

Ostatnio jakiej gazety bym nie wzięła, to znowu o diecie lub aktywności fizycznej. Ja nie mówię, że to złe. Tylko człowiek może dostać depresji, jak sobie pomyśli (tak jak ja) "chyba się zapuściłam bo oni ciągle o jednym". Nie lubię ćwiczyć, bo to dla mnie jest nudne. Gdyby dałoby się gadać a jednocześnie biegać, to pewnie bym kochała sport. Ale się nie da. Przynajmniej w moim wykonaniu, bo zaraz czkawki dostaję. No a jak robię przysiady i w tym samym momencie słucham muzyki... Kończy się na tym, że nawet nie wiem kiedy przestaję ćwiczyć i dostaję muzycznego orgazmu. Jedna z moich koleżanek powiedziała mi " słuchaj czegoś mniej porywającego wyobraźnię". W zasadzie lubię każdy rodzaj muzyki. Wyjątkiem jest discopolo, które jak słyszę to wychodzę lub piję wódkę. Po pijaku ćwiczenia ponoć najlepiej mi wychodzą. Lubię za to basen. Wręcz kocham. Tylko nigdy tam sama nie pójdę. Nie mam doskonałego ciała i sama bym się krępowała. To jest chyba jedyne miejsce, w którym mam kompleks, że mam ponad 10 kg nadwagi. Najtrudniejszy jest moment kiedy trzeba przejść z szatni do basenu i odwrotnie. Te dwie minuty kiedy, nie mam w dupie co osoby postronne o mnie myślą. W innym przypadku miałabym wszystkich w głębokim poważaniu. I jest jeszcze jedna kwestia, czemu nie chodzę tam sama. Popływam sobie w spokoju jakieś 10 maksymalnie 15 minut i zaczyna mnie nosić. Z koleżanką byłoby łatwiej, bo można by się pościągać, powygłupiać. A dieta? Jedzenie. Lubię jedzenie. Lubię różnokolorowe kanapki. Kanapka z serkiem topionym i pomidorem, z białym serem i szczypiorkiem, z wędliną, pomidorem, ogórkiem, kiełkami i co tam jeszcze dać. Jedno jest dobre, że nie lubię białego pieczywa, jest bez smaku, gumowate i gąbczaste.
  

Ale są momenty, że coś by się przekąsiło. Człowiek nie jest głodny ale by się coś zjadło. Dłoń wędruje do magicznej szafki ze słodyczami. Zazwyczaj jest to przy popołudniowej kawie. Jeśli chodzi o obiady, to u mnie gotuje teść. Tak zawsze było u nich, więc nie będę tego zmieniać. Z resztą za bardzo przy garach stać nie lubię. Owszem raz czy dwa razy w tygodniu coś ugotuję. Coś "swojego" co wyniosłam z domu rodzinnego, jak właśnie leczo, zupę ogórkową, jarzynową, kalafiorową, kotlety jajeczne itd. Gotuję również potrawy zagraniczne, czyli kuchnia chińska, meksykańska, włoska, francuska, grecka. Zazwyczaj słyszę w domu "O Marta znowu coś wymyśla". Nie, Marta nie wymyśla. Marta wyniosła ze swojego domu to, że próbuje się smaki świata. Byłam do tego przyzwyczajona, więc czemu mam z tego zrezygnować. Na tyle wychodzi mi to "zagraniczne" kucharzenie, że słyszę komentarze "o jakie dobre, zrób jeszcze". Ale żeby katować się jakąś dietą? Jedną się katowałam. Robiłam to tylko ze względu na zbliżający ślub oraz, iż posiłki były w sumie normalne. To co jem zazwyczaj tylko w mniejszych ilościach i częstszych posiłkach. Ograniczenie było stawiane na słodycze i w początkowej fazie na owoce. Szczerze, to już w pierwszym tygodniu widziałam efekty. Wszystko sprowadzało się do tego, że człowiek szybciej trawił.
A teraz? W ostatnich miesiącach przytyłam, bo zdecydowanie za dużo słodyczy i reszty jedzenia na raz. Ale... Martusia znowu wróciła do 5-6 posiłków dziennie tylko w mniejszych ilościach i... I czuję, że metabolizm już się podkręcił. :D

6 komentarzy:

  1. jest milion alternatyw do ruszenia się z miejsca. płyty dvd (ostatnio furrorę robi nowy SHAPE z nową płytą) - jeśli nie lubisz się pokazywać na siłowni, w klubie fitness czy na basenie. może lubisz jeździć rowerem chociaż? To też dobrze na początek. 5-6 posiłków dziennie faktycznie powoduje podkręcenie metabolizmu a przy tym czujemy się lepiej, nie mamy napadów głodu i w ogóle wyzwala w nas endorfiny, bo robimy coś co jest słuszne ;) życzę powodzenia w dalszych poczynaniach. dasz sobie radę - jestem pewna. pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nawet jedną płytę Shape z maja? Może jak ktoś będzie do mnie gadał przy ćwiczeniach z komputera to coś da ^^"

      Usuń
  2. A gdzie Ty masz nadwagę? Bo jakoś nie widać. Ale wiem, jak to jest z kompleksami - dopadają zawsze w nieodpowiednim momencie. Może uda Ci się namówić jakąś koleżankę do wspólnych ćwiczeń? A może męża - niech też się trochę powysila:)No i nie przejmuj się idiotami z durnowatych wydawnictw - nie mają o czym pisać, więc co chwila drukują te same teksty o odchudzaniu, kosmetykach i wpadkach modowych, bo to w wakacje temat na czasie. Zimą będą polecać kosmetyki na suchą skórę...
    Przyjedź do mnie - będziesz mi gotować, a ja nigdy nie powiem, że wymyślasz:D Bardzo bym chciała, by ktoś powymyślał za mnie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ci mogę napisać kilka zestawów obiadowych :D A nadwagę mam tylko zdjęcie to jest stare, poza tym ja górę mam szczupłą ale biodra i nogi... Hohoho... ^^

      Usuń
  3. Przede wszystkim umiar. A ćwiczyć można też wykonując codziennie czynności :)

    Buźka,
    www.megulencja.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  4. Połączenie odpowiedniej diety z aktywnością fizyczną daje fenomenalne rezultaty! I nie chodzi tu wcale o odmawianie sobie wszystkiego, a jedynie o zdrowe zbilansowanie pokarmów. Ani też o wielogodzinne męczarnie na siłowni, ale o odpowiednie ćwiczenia po 30 minut przynajmniej 2-3 razy w tygodniu. Wydaje mi się, że warto się zmotywować, bo to połączenie daje naprawdę pozytywnie zaskakujące efekty. :D

    OdpowiedzUsuń