wtorek, 24 lipca 2012

Dieta.

Pisałam jakiś czas temu, że znowu wzięłam się za siebie. Już widać efekty, muszę kupić mniejsze spodnie. :D Przede wszystkim zaczęłam jeść częściej i mniej. Nie ważę jak rok wcześniej, każdy produkt na wadze by się gramy zgadzały. Zwykłą porcję przedzielam na pół. A nawet jak mam na talerzu więcej, to nie zmuszam się by zjeść posiłku do końca. Nikt już na de mną nie stoi i nie mówi "Zjedz do końca" (stały obrazek z dzieciństwa). Zrezygnowałam kompletnie ze słodyczy, soków, napoi  gazowanych. Często piję zieloną herbatę z miętą, na upał idealną. Kawy i herbaty już nie słodzę. Mało tego, taka słodzona herbatka już mi nie smakuje. Cukier zaburza jej smak. Z mleka niestety nie potrafię zrezygnować. Używam go do kawy i z niej też nie zrezygnuję. Uwielbiam kawę i już. Ostatnio dostałam od męża rozpuszczalną arabikę. Bardzo aromatyczna i wyrazista w smaku. Pycha. Ją jestem skłonna pić z bardzo małą ilością mleka. Zaczęłam chodzić co dziennie na spacery. Nie są one szybkie, ale przez 2,5 do 3 godzin nóżki pracują. Czuję się po nich bardzo dobrze.

Wczoraj pojechałam do mamy po warzywne zapasy z działki. Dostałam mnóstwo fasolki szparagowej. No ale znając mój apetyt na nią, to w mig pójdzie. Garść takiej fasolki potrafię zjeść na jeden posiłek i to mi wystarczy. Wczoraj użyłam jej do chińszczyzny. Zrobiłam po raz pierwszy prawdziwą potrawkę chińską, bez sosów na szybko. Okazało się, że olej sezamowy i sos sojowy nie jest taki drogi. To naprawdę zdrowa kuchnia. Warzywa były chrupkie w smaku. Pycha. Tylko odstraszył mnie trochę zapach grzybów mun jak je namaczałam. Nie był przyjemny. Dwa minusy były następujące: 
- Użyłam przyprawy "5 smaków". W niej między innymi były goździki i cynamon. Kompletnie te przyprawy mi nie pasują do potraw na słono. 
- Czytam skład dalej a tam... glutaminian sodu. Następnym razem kupie poszczególne przyprawy oddzielnie.
Użyłam ryżu naturalnego. Zwykły mi już nie smakuje. W całym przygotowaniu podobał mi się moment jak wrzucałam pokrojone warzywa na rozgrzany olej sezamowy. Po całym domu rozprzestrzenił się zapach sezamu. Wszystko robiłam na woku.

Wczoraj idąc na spacer z mamą, zauważyłyśmy bujany fotel na masce samochodu. Na pewno ktoś go po prostu miał wnieść do bloku. Acz kol wiek, by kłaść go na samochód? ;)

marcimokiem.blogspot.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz