poniedziałek, 16 lipca 2012

Imprezka na działeczce. :)

Wczoraj była imprezka. Mój 7-8 letni chrześniak miał urodziny. W sumie ma je dopiero 23 lipca, ale już miał imprezkę. Wszystko odbyło się na działce mojej mamy i cioci (a mamy chrześniaka). Ciocia zrobiła śmietanowca na którym miały być świeczki. Oczywiście nikt nie pomyślał, że do tego rodzaju ciasta przydałaby się lodówka. Śmietanowiec pływał w dwóch warstwach. Czyli w zasadzie dobrze, że nie zrobiła się z niego jajecznica. Tylko: galaretka z owocami płynna, ale ze śmietaną (też płynną) się nie pomieszała. W rezultacie było to najlepsze ciasto dnia. Kolejne ciasto zrobiła moja mama, sernik na ciemnym spodzie z ciemną kruszonką na górze. Ostatnio sernik nie wyszedł jej za dobrze, więc teraz miałam małą awersję przed spróbowaniem. Poza tym dookoła osy latały, skutecznie odganiając mnie od stołu. Jak komuś trafił się kawałek sernika to z towarzysząca osą przy talerzu. Jeszcze wcześniej była kiełbasa, kaszanka i karkówka z grilla. Po całym dniu pielenia, koszenia trawy, zbijania rusztowania,  wszyscy rzucili się na żarcie prawie wyrywając je sobie z talerzy. Oczywiście nie mogło zabraknąć rożnych sałatek. W domu, kiedy już wyjmowałam z samochodu warzywne pakunki (marchewkę, buraczki, kabaczki), znalazłam pudełko z sernikiem. Całe szczęście bez os. Tomek i jego rodzina, oraz ja nie jemy żadnych ciast na bazie kakao, czy czekolady. Nie smakuje nam i tyle. A tu proszę bardzo, sernik na ciemnym spodzie.
- Rupert będzie miał co jeść, a mamie powiesz, że ciasto było bardzo pyszne. - stwierdziła moja teściowa, na co ja odpowiedziałam szczerym uśmiechem. Ten pies zje wszystko, jest jak odkurzacz.
No a dziś.... Koło godziny 9.00 mój organizm zaczął krzyczeć
- Daj mi cukru do cholery!
- Mamy dietę. - odpowiada Sumienie.
- Pieprzyć dietę, mamy zespół napięcie przedmiesiączkowego. CUKRU!!!!
Sernik okazał się bardzo dobry. Tym razem mamie jednak wyszedł. Taki mieciusi i nie za słodki. Mniam, mniam, mniam, mniam. :D
Widział ktoś takie duże kabaczki? największy ma około 40 cm długości a najmniejszy około 30. Będzie na placki i leczo. :D Sorry za jakość zdjęcia. :-P

marcimokiem.blogspot.com 

Dowiedziałam się, że nie zaliczam się do kobiet:
1. Mających dzieci.
2. Mających pracę.
3. Studiujących.
4. Po studiach.
Zaliczam się do kobiet, które mają mniej do 20-tki, więcej do 30-tki a dalej nie wiedzą czego chcą. Oczywiście, wiem czego chcę. Chcę grać na gitarze elektrycznej, chcę podróżować i zwiedzać świat. Brakuje mi tylko kasy na zrealizowanie celów. Nawet jak znajdę pracę, to nadal nie będę miała kasyna zrealizowanie celów. Dlaczego? Dlatego, że:
1. Mój małżonek uważa, że są ważniejsze rzeczy niż życie rockmenki. 
2. Moja rodzina uważa, że ja żartuję mówiąc o moich powyższych celach  "I Marta bądź że poważna. Na co ci gitara i podróże po świecie". 
Dlaczego nie zaliczam się do kobiet z punktu 3 i 4? Jestem w trakcie obrony pracy licencjackiej. Tak więc teoretycznie powinnam jeszcze iść na magistra ale... Ale mi się nie chce, na co ze zgrozą patrzy cała familia. Według nich powinnam:
1. Mieć już stałą pracę.
2. Być po magistrze i robić doktorat.
3. Być już w ciąży.
4. A przede wszystkim, być już poważną, stateczną kobietą.
Jaka jest moja reakcja na to wszystko?
Pierdolę to!

2 komentarze:

  1. Taa, a wszyscy dookoła Ciebie wiedzą najlepiej... przydałby się jeszcze system sterowania taki jak w simsach i Marta spełnie wszystkie punkty;)
    Pozdriawiam Ania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko w simach simsy też wyrażają swoje chęci i potrzeby np. że chcą do kibla :-P

      Usuń