niedziela, 29 lipca 2012

Śmierć komputerka.

Komputer mi padł... Teraz piszę z innego, nie mojego. Aparatu to ja długo nie kupię, oj długo. Jak nie pralka to komputer. Mieliśmy go wymieniać za rok, ale obecnie chodził jak bomba. No i przed wczoraj bomba (komputer) zrobiła BOOOOMMMM! Oczywiście jak to komputer najpierw się zawiesił i... trzeba było go ręcznie wyłączyć. Potem jak ponownie chciałam go włączyć to się logował i logował i... logował... I nie mógł się zalogować. Małżonek - informatyk wyborowy - kombinował i robił wszystko co się dało. Diagnoza była jednak zatrważająca. Komputerek zdechł, trzeba kupić nowy. Najgorsze jest to, że z komputera nie dało się nic wydusić. Nie było ostatnich słów. Wszystkie dane przepadły... No ja już od dawna nic nie zapisywałam na komputerze, ale Tomek tak. Całe szczęście dysk okazał się cały i można było go odczytać na innym sprzęcie. Na giełdzie małżonek zaopatrzył się w płytę główną, ale okazała się niedobra. No nic. Kupi się nowy komputer i przez długi czas będzie sprawny.

Dziś byliśmy w Konstancinie. Nie wiem, czy pisałam, ale mój dziadek tam się urodził. Jak miał 6 lat przeprowadzili się do Warszawy na Sadybę. No a potem było powstanie warszawskie i, i tak musieli uciekać. Chodziliśmy z Tomkiem po tym miasteczku i nie mogliśmy się nadziwić jak tu ładnie i czysto. Zdjęć jednak nie zrobiłam, bo cała wyprawa była dla mnie niespodzianką. Po kościele małżonek rzekł:
- Wsiadaj mała do samochodu, na chwilę gdzieś pojedziemy.
No to jak na chwilę, to nawet telefonu nie brałam. A tu po drodze pojechaliśmy na tę giełdę komputerową, Fashion Housa i ...Konstancina.
Przez dwa dni weekendu udało mi się schudnąć dwa kilogramy. Wszystko wypociłam. W sobotę zabrałam od mamy swoje stare pamiętniki. Zaczęłam je czytać i mi się śmiać chciało. Pres... Pamiętasz nasze wypady do Komikslandu? :D I kogo tam obserwowałyśmy? Hehehehehe... Może kiedyś opowiem o tym na łamach bloga ;)

 http://www.uroki-polski.pl

1 komentarz:

  1. takie niespodzianki są naprawdę bardzo urocze i romantyczne :) gratuluję męża :) co do komputera - mi też ostatnio wszystko się psuło - złośliwość rzeczy martwych :) no cóż... :)3mam kciuki za dietę ;)

    OdpowiedzUsuń