środa, 19 września 2012

Ecco Walkathon

Byłam ostatnio na Ecco Walkathonie. Razem z ciocią i dzieciakami pokusiliśmy się na trasę 10 km. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie jest to ciężka trasa. Taki to spacerek po Warszawie i tyle. Owszem nogi nas bolały, bo ani razu nie robiłyśmy sobie postojów. Mnie najbardziej bolały stopy, tenisówki to nie jest dobry pomysł. Mają za cienką podeszwę. Co prawda były tam "pacjentki", które szły na obcasie. I nie mam tu na myśli dziewczyn, które pełniły funkcję reprezentatywną. Bardzo nas zadziwiły dzieciaki. Przez cały czas, może ze dwa razy zamarudziły, a tak to nic. Fakt, że siadały przy każdym nadarzającym się murku. Jednak efekt był taki, że musiały potem nas gonić hehehehehe. Podobno było kilka znanych osób. Welman słyszałam na początku, widziałam przenikającą w tłumie Edytę Olszówkę, a na scenie skakał Staszek Karpiel Bułecka. (Na żywo o wiele przystojniejszy ;)) I muszę przyznać, że żałuje iż aparatu nie wzięłam. Było czemu zdjęcia robić. Nie mam na myśli znanych ludzi na całej imprezie, a architekturę pewnych miejsc o których pojęcia nie miałam. Chodzi mi o zdobienia budynków. Idąc ulicą Mostową w stronę Teatru Stara Prochwnia, zauważyłam na ścianach kamienic niebieskie mozaiki. Zdjęcie po niżej nie jest moje, ale tak jak wspomniałam aparatu nie brałam. A zdjęcie z komórki tego nie oddaje.

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony http://bryla.gazetadom.pl/blogi/domeknadrzewie/2011/08/spacer_ulica_mostowa. Warto tam zajrzeć i trochę poczytać. Szłam Mostową z otwartą buzią. Podobno Pawełek powiedziała "Marta mucha ci w buzi lata", a ja go nie słyszałam. Byłam pod wielkim wrażeniem, szczególnie mozaiki. Tak wiele drobnych elementów. Na przyszły rok piszę się na walkathon. W tym roku swoje kilometry przeznaczyłam na Fundację Radia Zet.

Odnoszę wrażenie, że w sklepach mało jest ciepłych rzeczy na jesień. Od cholery jest bluzek z rękawem 3/4. Na tę porę roku dla mnie kompletnie nie praktyczne. Jestem zmarźluchem i raczej nie przydadzą mi się one do niczego. Dobre są na wiosnę, ale nie na jesień. Brrrrr... Chociaż jesień na dobre się jeszcze nie zaczęła, to mi jest już zimno. Jestem zmuszona trochę powiększyć swoją garderobę o bluzki z dłuższym rękawem. Takowych posiadam bardzo mało. Tamtą jesień/zimę jakoś wytrzymałam, ale ta... Jak pomyślę, że niedługo może być po niżej 10 stopni, to już mam trzęsiawki. Brrrrrr...

W takich momentach dobrze sprawdza się ciepły golf męża... Ale tylko w domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz