wtorek, 4 września 2012

Jaka powinna być kobieta?

 Temat mnie ciekawi, gdyż jestem kobietą. Uwielbiam kolorowe czasopisma. Nie czytam jednak wszystkich, bo bym ból głowy dostała. Jest pewna grupa gazet, w których jest ubrany wieszak. Najczęściej obok tego wieszaka są tematy „7 sposobów na schudnięcie”, „Podkreśl swoje atuty” itp., takie kompletnie od czapy, niezgadzające się z wieszakiem. Tych czasopism nawet nie przeglądam. Głownie zaglądam do „Claudii”, „Przyjaciółki”, „Dobre rady”. No i gdy już zaglądam do tych swoich ulubionych, widzę normalne kobiety. Nie za chude, nie za grube. Część ma nawet pokaźny biust, tyłek i jakaś fałdka się znajdzie. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię takie kształty, są apetyczne. Aż się chce ścisnąć te nadmiary. Ale facet może widzieć to inaczej. Facet jest wzrokowcem, zawsze wybierze tę szczuplejszą. No, ale jeśli ta grubsza będzie miała bardziej pokaźny biust...


Jaka powinna być kobieta? Mój brat mówi „Kobieta powinna być kobieca, zadbana. Czyli spódnica, szpilki, koronkowa bielizna, makijaż, długie włosy”. Mój mąż ma trochę inne zdanie. Owszem, długie włosy, koronkowa bielizna i szpilki. Ale spódnica i makijaż już nie koniecznie. Głownie dlatego, w szafie mam może jedną spódnicę letnią, w której i tak nie chodzę. Sama wolę spodnie, a makijaż… Cóż, to moja sprawa (lubię podkreślać oczy :-P) . No właśnie, wszystko kręci się wokół „Co mężczyźni lubią w kobietach?” i „Jakie kobiety lubią być?”. Męski i żeński punkt widzenia. Pogubić się można. Każdy facet ma inne wymagania i każda kobieta lubi co innego. Jeszcze trzeba znaleźć kompromis, złoty środek. Kobieca, to znaczy zachowująca się jak kobieta. Zauważyłam, że dla mężczyzn przestaje mieć znaczenie czy my jesteśmy grube czy chude. Owszem, dobrze byłoby dla nich, gdybyśmy były chudsze, ale nie jak ten wcześniej wspomniany wieszak. Jeśli do wyboru będzie miał szczupłą dziewczynę, ale sypiącą wulgaryzmami, a dziewczynę bardziej przy kości, ale delikatną, i miłą… Zawsze wybierze tę drugą. No chyba, że ta pierwsza jest wyjątkowo piękna na twarzy. Dla facetów liczy się, czy jesteśmy zadbane, czy emanuje z nas piękno. Większość mężczyzn, lubi falbaniaste, zwiewne sukienki, bluzki z dekoltem, szpilki, koronki oraz minimalny makijaż. Ale również delikatny sposób bycia, pewną grację, obycie. Nie oszukujmy się. My kobiety, też to lubimy. I może czasem jesteśmy wulgarne i prowokujemy, to u innych kobiet lubimy delikatność. Inaczej patrzymy na kobietę w spódnicy ołówkowej, dobrze skrojonym żakiecie, popijającą kawę z filiżanki. A inaczej na tę w spodniach, skórzanym płaszczu, palącej papierosa.

Jestem zdania, że kobieta powinna być taka jaką się lubi. I owszem powinna dogadzać swojemu mężczyźnie, ale bez przesady by mu się w głowie nie poprzewracało. Zauważyłam, że częściej mężczyźni wpadają w samo zachwyt niż kobiety. Dobrze o nich to nie świadczy. Ale to już temat na inną okazję.



Kobiecość według mnie. (Zajebista sukienka).

 http://www.shefinds.com

Wieszak (sukienka też super)
 
 http://fashionolia.com

Dodam tylko, że dwie aktorki są jedne z moich ulubionych.

6 komentarzy:

  1. Ja także jestem zwolennikiem tych 'bardziej kobiecych' kobiet, czyli o normalnej wadze. Jednak najbardziej pociągające są te kobiety, które znają swoją wartość. Nie te, które wypominają sobie ciągle kompleksy, nie te, które sprzedają siebie, bo 'znają swoją wartość'. Te świadome samej siebie dają od siebie i sobie dużo więcej szczęścia. Chciałbym, żeby każda taka była, ale... no nie da się. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda kobieta ma kompleksy. A ma je przez... inną kobietę. Tzn. ma je przez samą siebie, ale jak widzi inną ładniejszą to zaczyna myśleć "dlaczego ona taka nie jest" i pojawia się kompleks.

      Usuń
    2. Nie przez inną kobietę, a raczej przez schemat kreowany przez dzisiejsze media, a podtrzymywany w pewnej części przez mężczyzn. Bo jeśli się przez lata nasłuchała o tym jak to faceci kochają (załóżmy) wielkie piersi i z każdej strony atakowana jest artykułami/reklamami/bilbordami, że cycki = wyznacznik atrakcyjności to ciężko jest jej oprzeć się przekonaniu, że 'coś w tym jest'. Gdyby atrakcyjność nie była żadnym wyznacznikiem którym kierują się mężczyźni to nie miałaby być o co zazdrosna w stosunku do tej piersiastej kobiety. Oczywiście rozumiem, że tak się nie da, bo to zależne od naszej natury. Da się natomiast nakreślić NORMALNE, a nie przerysowane standardy i dać każdemu wolność wyboru. Niestety mediom bardzo zależy na dyskryminacji pewnych kanonów urody, a część nieświadomych mężczyzn pomaga rozwijać się tej chorej propagandzie.

      Usuń
    3. Owszem, ale wydaje mi się, że mądra kobieta nie da się temu co kreują media. A część mężczyzn w ogóle żyje nieświadomie.

      Usuń
  2. A ja myślę, że to wszystko to ściema.
    Jako nastolatka nigdy kobiety nie przypominałam. Wręcz przeciwnie - chciałam być chłopakiem. Ubierałam się jak chłopak, naprawiałam z bratem motory, chodziłam cała w smarach, wiązałam włosy w kucyk i chowałam go pod kaszkiet żeby nie było widać długich włosów - a od chłopaków nie mogłam się opędzić! Oczywiście nigdy żaden nie poleciał na mnie przy pierwszym spotkaniu. Bo nie miałam ani tyłka na wierzchu ani cycków (które z resztą były bardzo małe) Może najpierw mieli mnie za wariatkę, ale wystarczyło, że porozmawiali ze mną kilka minut i już zaczynały się potem sms-y, spotkania, rozmowy o silnikach, o programach komputerowych. Byli tak mną zafascynowani, że to przechodzi ludzkie pojęcie.
    To wszystko co można zobaczyć w mediach - ja w to wszystko nie wierzę.

    Oczywiście i na mnie przyszła pora. Pokochałam sukienki. Do szpilek nigdy się nie przekonałam chyba, że do kina i spowrotem. Za żadną cenę nie założę za ciasnych butów. Mam długie, rozpuszczone włosy i makijaż. Na zewnątrz się zmieniłam, ale wewnątrz - wcale.
    Poza tym jestem bardzo ładną kobietą. Nie wiem czy chudą, czy grubą. Nie obchodzi mnie to. Wskaźnik BMI pokazuje lekką niedowagę. Nie liczę kalori. Jem co chcę.
    Jestem piękna i niczego nie chcę w sobie zmienić. Wszystko jest takie jakie miało być i na swoim miejscu.

    A jedyne gazety jakie czytam to Komputer Świat(czasem inne o tej tematyce), XXI wiek, Nowa Fantastyka, Moto Świat i Rehabilitacja w praktyce.

    P.S Póki nie zrobiłam kursu masażu "odchudzającego" - antycellulitowego nie wiedziałam co to cellulit. I chyba lepiej mi było bez tej wiedzy. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cari, bo dla nich byłaś jak zjawisko nadprzyrodzone. ;) Ja jako nastolatka bardzo późno zaczęłam się chłopakami interesować. Ktoś się tam koło mnie kręcił, ale najzwyczajniej w świecie miałam go w dupie. :D

      Usuń