poniedziałek, 1 października 2012

Już jesienny dół?

Miałam tyle planów na jesień. Płaszczyk, buty, eyeliner, czerwona szminka i… I wszystko zweryfikowały pieniądze, a raczej ich brak. Z płaszczem mogę się pożegnać, z butami również. Ogólnie będę potrzebować tego samego również na zimę. Więc albo jesienny płaszcz albo zimowy, albo jesienne buty, albo zimowe i… No cóż. Wole przemęczyć się przez jesień niż marznąc zimą. A kosmetyki? Złożyłam uroczyste przyrzeczenie, że do póki nie zużyję starych, to nowych nie kupię i już. No, bo w końcu błyszczyków mam kilka, kredka czarna się też znajdzie. Gorzej właśnie w ciuchami… W czasie jesieni potrafię chorować nawet do trzech razy. Rutinoscorbin w apteczce jest. Ale ten brak kasy… Co miesiąc mam nadzieję, że znajdę pracę. Nie w tym miesiącu to w następnym. Chociaż powoli zaczynam mieć poważnego doła, bo w lato wywalili mnie z marketu. Byłam tam tylko 5 dni… nawet nie całe. Mężowi o tym nie mówiłam, bo po co i tak nic z tego nie wyszło. Niedawno zwierzyłam się z tego mamie i koleżance. Obie stwierdziły, że potrzebowali tylko kogoś na ten okres, a dalej to „dowidzenia”. Mama powiedziała bym spróbowała gdzie indziej tylko… Szczerze, to ja na kasie kurwicy dostawałam. Trzeba mieć naprawdę solidne nerwy by tam pracować. I to powiedzenie „klient ma zawsze racje”. Gówno prawda! Zdarzyło się prę razy powiedzieć co myślę, głownie do łysiejących panów w garniakach. Staruszki to bardzo miłe są. Czasami tacy bezradni, że aż człowiek kipi z chęci pomocy i dobrego słowa.
Zmienię temat nim dostanę porządnego doła. Wczoraj byliśmy z Tomkiem u moich dziadków. Mój braciak urządzał tam dla swojej córeczki urodziny. Zuzka jest słodka, jak każde dziecko. Razem z małżonkiem oczu od niej nie mogliśmy oderwać. No a on? Tak się z nią ładnie bawił. Chyba był bardziej zafiksowany niż ja. Zuzce za to najbardziej podobała się zabawa z moim ośmioletnim chrześniakiem – Pawełkiem. Może dlatego, że ta dwójka jest najmłodsza w rodzinie. Zuza wchodziła Pawłowi na kolana i chciała by ją powoził. A on? Niby ośmiolatek, ale sobie z nią świetnie radził. Brał ją na ręce, sadzał na kolanach, poprawiał ją by prosto siedziała. Nie mogliśmy wyjść z podziwu. Dzieciaki jak nie hałasują, grzecznie się zachowują, to jednak fajne są. Zuzia płaczem reagowała na pradziadka. Próbował ją przekupić i cytryną, pomarańczą, czekoladą, zabawką, wafelkami i innymi przeróżnościami, a ta dalej swoje. Dopiero pod koniec spotkania nie płakała.  Pytania do mnie i Tomka oczywiście były, kiedy my? Ucięłam, że póki, co nie planujemy. Jakbym powiedziała co o tym sądzę, to zaraz by się posypał grad krytyki. Z resztą, brak pieniędzy i to weryfikuje. Wczoraj w radiu mówili na temat małżeństwa. Został przytoczony następujący dialog, jakże prawdziwy.

-Kochanie wyjdziesz za mnie?
-Tak.
-A gdzie będziemy mieszkać?
-U rodziców.
-Będziemy mieć dzieci?
-Nie stać nas.

Zaczynam chyba popadać w depresję. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł na poprawę humoru, to proszę pisać.

2 komentarze:

  1. będzie dobrze, ja mam taki pomysł u mnie się sprawdził :] załóż zeszyt wydatków i wpływów, zobaczycie wtedy na co bez sensu wydajecie kase, można też np. odkładac jakieś drobne do drugie portfela i miez potem na jakiś fajny ciuch :] jest dużo fajnych sposobu na uzbieranie kasy :] a z płaszczem poczekaj do wyprzedaży może wtedy coś fajnego upolujesz, ja ostanio kupiłam zimową kurtkę z esprita za jedyne 19 euro
    pozdrawiam i trzymam kciuki za dobry humor
    ps musze ciebie wrzucić na tablice, bo lubie zaglądać, a z natłoku zajęc zapominan :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeszyt wydatków jest dawno założony. Na jedzeniu po prostu oszczędzać już bardziej się nie da. Reszty zazwyczaj idą na bilety autobusowe.
      Ale z płaszczem poczekam. Może to nawet lepiej. Zawsze jak coś kupię szybciej, to potem coś innego wpada mi w oko i żałuję wcześniejszego wydatku ^^' Hehehe

      Usuń