środa, 12 grudnia 2012

Niech żyje wolność, wolność i swoboda!

Nie zrozumcie mnie źle i nie obrażajcie się. To tylko moje zdanie, moje przekonanie. Ostatnio, co raz bardziej słyszę zdania typu:
- Nie dałabym się nigdy uzależnić finansowo od faceta.
- Wolę pracować już jako sprzątaczka by mieć własne pieniądze.
- Przed ślubem bym kupiła swoje własne mieszkanie, by potem ewentualnie mieć jakąś furtkę.
I nie zrozumcie mnie źle, ale takie twierdzenia mnie śmieszą i bolą jednocześnie. Bo jak po czymś takim można budować z kimś szczęśliwy związek? Jak od samego początku myśli się jedynie o sobie i nie jest się uczciwym z tą drugą osobą? Związek, a już małżeństwo ma drugie dno. Owszem jest miłość i szczęście, ale są też te przyziemne sprawy. Przyziemne sprawy, które czasem mogą burzyć tę miłość, te szczęście. O czym dokładnie mówię? O kasie. Ale to nie ona burzy i niszczy, robi to chciwość i egoizm. 

Pierwsze stwierdzenia. "Nie dałabym się nigdy uzależnić finansowo od faceta". Jeśli jest się małżeństwem, lub w takim prawdziwym, dorosłym związku to nie ma czegoś takiego, jak finansowe uzależnienie od kogoś. Pieniądze są wspólne, razem zarządza się budżetem. I ktoś mi może powiedzieć, że "Marta jak zaczniesz pracować, to pogadamy wtedy". Przed ślubem, jak i po ślubie mam co jakiś czas pracę dorywczą. Nie każdy ma komfort pracy na stałe. Jak i wcześniej, tak i teraz pieniądze są nasze wspólne. Tworzymy pewne gospodarstwo domowe i przy planowaniu budżetu musimy myśleć o tej drugiej osobie. Nie da się inaczej. Inna droga prowadzi jedynie do destrukcji związku. Uzależnionym można być od pracodawcy, to niestety on stanowi o naszym "być albo nie być", jeśli pracodawca nie jest do końca uczciwy.

Drugie stwierdzenie. "Wolę pracować już jako sprzątaczka by mieć własne pieniądze". W związku jak i w małżeństwie nie ma pojęcia "moje", "twoje". No owszem, można mieć jakąś tam sumę na drobne rzeczy. To co innego. 

Trzecie stwierdzenie. "Przed ślubem bym kupiła swoje własne mieszkanie, by potem ewentualnie mieć jakąś furtkę". Dla mnie to absurd. Po co brać ślub, jak z góry zakłada się niepowodzenie? No i... Jeśli kocha się tę drugą osobę, to się z nim dzieli wszystkim. Ja wiem, że w związku nie zawsze jest różowo. Jednak od czego jest rozmowa? Często słyszę "Ja bym o tym z facetem nie rozmawiała, bo i tak nie zrozumie". No ale chyba wypada chociaż spróbować? To nasza druga połowa powinna być naszym pierwszym powiernikiem. 

Może i mnie Tomek czasami nie rozumie, uważa, że za bardzo wszystkim się przejmuję, że za bardzo rozkładam wszystko na czynniki pierwsze... No ale do cholery, najwyraźniej ma racje. Poza tym nie musi mnie rozumieć. Wystarczy jak wysłucha. Z własnego doświadczenia wiem, że to druga połowa nas bardziej rozumie niż najbliższa przyjaciółka. Gdyby było inaczej, to byśmy byli w związkach z przyjaciółkami.

Prawdą jest też to, że ja za bardzo nie potrafię odnaleźć się we współczesnym świecie. Człowiek nie może normalnie żyć. Musi myśleć jak przetrwać. Nie da się nabrać powietrza do płuc i pogodnie myśleć o przyszłości. Dlaczego? Ludzie są do cna pazerni, wyrachowani, egoistyczni o ile nie egocentryczni. Nie rozumiem tego i nie godzę się z tym. Od pradawnych lat człowiek poszukuje wolności, przestrzeni. Do dziś jednak jesteśmy niewolnikami, zamkniętymi w niewidzialne kajdany. Czym są te kajdany? To wola drugiego człowieka, człowieka, który robi wszystko by nas wykorzystać. A czemu wiążę to z powyższymi twierdzeniami? Twierdzenia to tylko przykłady. Ludziom się wydaje, że jak będą mieć dużo kasy, to da im to wolność, będą sobie sami panami. Chcą zakładać własne firmy, by móc żyć, by mieć pracę bezstresową, z ludźmi którzy będą nas traktować po ludzku. Człowiek obawia się zła, jakie drugie człowiek może wyrządzić, boi się bólu. I wiecie co? To mnie wcale nie dziwi.


3 komentarze:

  1. Ja już się nauczyłam,że ilu ludzi tyle poglądów. Każdy na swój sposób układa świat i każdemu co innego pasuje.Ja często widzę związki, w których sama z pewnością nie potrafiłabym funkcjonować. Złożoność tematu akurat dyskusji nie podlega.A pieniądze dziś są, jutro ich nie ma, więc trzeba oprzeć życie i związek na silniejszych podstawach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się podpiszę pod twoją ywpowiedzią, bo to szczera prawda... W życiu jest tak: dziś pracujesz tylko ty, jutro moge tylko ja. Żyje w partnerskim związku (po ślubie, ale tak go nazywam) gdzie każdy może powiedzieć to co myśli i dzielimy sie wszystkim. Nie ma, że moje, że twoje... taka zaborczość by nas zniszczyła i zostało by z tego tylko on i tylko ja.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. W brew pozorom pieniądze są ważne w związku, bo dają stabilność. A istota ludzka ze swej natury lubi tę stabilność, czy to są pieniądze współcześnie, czy skóra i mięso jakiegoś zwierzęcia w czasach prehistorycznych.

    OdpowiedzUsuń