piątek, 25 stycznia 2013

Mój romantyzm.

Ostatnio czytam Claudie. Zaciekawił mnie artykuł "Romantyzm po męsku". Nie będę go streszczać, raczej zachęcam do kupienia gazety. Droga nie jest, nie całe 3 zł. Chodzi o to jak każda z nas postrzega romantyzm u mężczyzny. Czy to jest kolacja przy świecach, czy pół tuzina róż, czy skok na bungee dla nas. Kilka lat temu Tomek przynosił mi różyczkę za każdym razem jak się widzieliśmy. Na początku mnie to bardzo cieszyło, potem jednak mi się przejadło. Chociażby dlatego, że róża to nie jest mój ulubiony kwiat. Z jakiegoś powodu kocham tulipany. Powiedziałam mu to delikatnie i... Skończyło się na tym, że długo nic nie przynosił a potem... Potem znowu były te róże. No cóż. I to trzeba doceniać, więc się cieszyłam jakbym dostawała tulipany. Tomek tłumaczył się, że o tej porze roku tulipanów nie znajdzie. Może i miał racje, była wtedy zima. Jednak tulipany były, z tym, że droższe od róż. Z artykułu przytoczę jeden cytat Pauliny Młynarskiej, coś co i mnie charakteryzuje. "Paulina nienawidzi taniego romantyzmu. Kolacja przy świecach, z wytwornymi formułkami, jej nie rusza. - Za to, kiedy mężczyzna potrafi zaryzykować i zjawia się, mówiąc: "Nie mogę żyć bez ciebie" - szacun!". Tomek już wie, że ruszy mnie coś bardziej szalonego i zabawnego. Kiedyś przyjaciółka opowiadała mi co jej ukochany zrobił na Walentynki. Wszystko było w kształcie serduszek, jedzenie, ozdoby itd. Ja tego nie czułam. Owszem cieszyłam się, że jest taka szczęśliwa. Ale jakby mi coś takiego Tomek zrobił, to bym powiedziała "Nudziło ci się?". Mnie to nie rusza i już. Ruszyło mnie za to, jak T kupił mi bukiet kwiatów, bez okazji. Tak na spontana. Szliśmy ul. Chmielną, a tam była jakaś kwiaciarnia. W centrum stolicy, dla zwykłego szarego człowieka kwiaty są drogie, zwłaszcza bukiety. A on "Poczekaj na mnie, zaraz wrócę". I wrócił, z bukiecikiem pięknych hiacyntów. Stały mi w wazonie bardzo długo. W następnych dniach pojechałam z przyjaciółką w to samo miejsce, sprawdzić ile kosztowały kwiaty. Cena zwalała z nóg. Tomek kiedyś mi powiedział "Romantyzm z jakiejś okazji, to nie romantyzm". I ma racje. Może dlatego na mnie wrażenie nie zrobiły te serduszka przyjaciółki. Pamiętam również, jakoś klika dni po ślubie. Ludzie tłumnie do nas przyjeżdżali w odwiedziny. Byłam tym bardzo zmęczona, bo jestem typem samotnika i osoby, która w towarzystwie raczej się przysłuchuje innym. A tu byłam wysunięta na pierwszy plan, bo musiałam opowiadać swoje wrażenia ze ślubu, wesela. Dużych ich nie miałam. Gdybym im powiedziała prawdę, czyli "Wiecie, tak na prawdę to chciałam ślub w gronie najbliższych mi ludzi. Wesela nie chciałam od początku i myślałam na nim tylko, kiedy to się skończy" - to by się na mnie obrazili. Kiedy goście już sobie poszli, mówię do Tomka "Zabierz mnie stąd, gdzieś daleko". Co zrobił mój mąż? Rano kazał mi wstać i pojechaliśmy na rowery na cały dzień. To jest dla mnie romantyczne.
Ostatnio nałogowo oglądam "Zaklinacza dusz". To jest mój jedyny ulubiony serial. W 4 serii jest scena gdzie Jim/Sam mówi do Melindy, że tylko oni są najważniejsi, nie tłum gości i ślub pisany ręką organizatora wesela. Zabiera ją razem z dwoma świadkami na ulice, gdzie się poznali i na niej biorą ślub. To jest romantyczne. Jakieś niespodziewane, spontaniczne, wcześniej niezamierzone działanie. Kilka lat temu z Tomkiem byliśmy w górach na wakacje. Szliśmy szlakiem, a dookoła same góry. Gdzieś na górze przyuważyłam jakiś fioletowy kwiatek. Tomek to zauważył i wspiął się po niego, dla mnie po dość stromym zboczu. Takich przykładów mogłabym mnożyć i mnożyć. A jak romantyzm widzą wasi faceci i jak wy to odbieracie?

Mam wrażenie, że temat romantyzmu już poruszałam. Ale... Trudno. Macie kolejną dawkę. :-P

2 komentarze:

  1. Myślę,że jednak większość z nas tak ma,że robi na nas wrażenie spontaniczny romantyzm. O tym świadczy chociażby jeden z moich postów, kiedy w jakiś zwykły, niczego nie zapowiadający poniedziałek otrzymałam wielki bukiet kwiatów. Chodziłam w szoku bardzo długo.Dlatego nie uważam,aby otrzymywanie kwiatów non stop było lepsze, bo wg mnie właśnie zabija element niespodzianki i autentycznej radości.Dla mnie romantyzm to często małe - wielkie gesty płynące z głębi serca, drobne chwile i miłość zaklęta choćby w rzeczach pozornie błahych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Romantyzmu nigdy za wiele:) Mnie rusza każdy romantyzm, nie dlatego, że rzeczywiście jest romantyczne coś, ale dlatego, że ktoś sądzi że jest i tak czyni.Nawet jeśli by mi się coś nie spodobało, a mój mąż byłby szczęśliwy, że tak się postarał-nie umiałabym tego zepsuć. Fajnie, ze masz tyle romantycznych wspomnień:)
    Sówki są po promocyjnej cenie 19 zł.

    OdpowiedzUsuń