środa, 2 stycznia 2013

Nowe nadzieje.




I już po Świętach, ba po Nowym Roku. Czy wam też się wydaje, że ten czas gdzieś szybko uciekł? Nie zdążyłam się tym wszystkim nacieszyć. Pozytyw jest taki, że 2013 jeszcze na dobre się nie rozpoczął i czuję lekkie podniecenie co mnie w nim czeka. Mam nadzieję, że same dobre rzeczy. Nie robiłam podsumowania poprzedniego roku by się nie załamać. Jedyna dobra rzecz z niego, to narodziny mojej chrześnicy.

Na ten rok mam duże plany. Oby się na nich nie skończyło. Taki najbardziej realniejszy to wyjazd w góry, być może na rocznicę moją i Tomka. Miały być mazury i kajaki a zostało przy górach. Marzy mi się Zakopane. Byłam w nim jedynie zimą kilka lat temu i było bosko! No ale na góry to ja muszę się przygotować. Od dziś jestem na diecie i zaczynam ćwiczyć. A czemuż to? Temuż to, iż bym po drodze na Morskie Oko nie zeszła na zawał. Myślałam również o Górach Świętokrzyskich, dokładnie o Sandomierzu. Uprzedzę wszelkie pytania. Tak oglądam „Ojca Mateusza”. Jednak Zakopane jest bardziej nęcące. No nie wykluczone, że jak mi się powiedzie (czyt. dostanę pracę) to pojedziemy na weekend na kajaki i do Sandomierza.

Praca to nie jest za realny plan. W zeszłym roku mi się on nie sprawdził. Dziecko już jest bardziej namacalne, acz kol wiek znając mój organizm, to i z tym może być ciężko.
Wracając do ćwiczeń. U mnie problem polega na utrzymaniu ich. Czyli ćwiczę i… nudzi mi się. Musze sobie poszukać jakąś fajną muzykę. Kocham rocka, mam go pełno, ale ćwiczyć się do tego nie da. Może wtedy nie będzie mi się nudzić? Dobre będzie też jakieś urozmaicenie, bo non stop te same ćwiczenia też robią się nudne. Może ma ktoś jeszcze pomysł na ciekawsze ćwiczenia?

Obiecałam przepis na piernik. Robiłam go po raz pierwszy, a ciasto zrobiło prawdziwą furorę u mnie w domu. Piernik jest "oszukany". Czyli kupiłam w torebce Czekoladowca. Nie pamiętam jakiej firmy. Wsypałam cała zawartość z torebki do miski, dodałam wszystkie inne składniki, które były wymienione na opakowaniu oraz dwie duże przyprawy do piernika i potłuczone orzechy włoskie. Dalej postępowałam jak było na opakowaniu. Po upieczeniu, wystawiłam go na werandę by wystygł. I tu dopiero tak naprawdę zaczyna się moja inwencja twórcza. Polewa. Do polewy kupiłam gorzką i mleczną czekoladę. Rozdrobniłam je i wrzuciłam do garnuszka, w którym wcześniej pogrzała się śmietanka 36-tka. Nie powiem ile, bo robiłam to na oko. Czekolady dałam również na oko. Konsystencja ma być nie za rzadka i nie za gęsta. Ciasto zalałam polewą i przyozdobiłam resztą orzechów włoskich. Po wystygnięciu polewa nie będzie twarda jak kamień. Ma być lekko ciągnąca. Zdjęć nie zamieszczę, bo jak już wcześniej pisałam, jestem na diecie. A u mnie bodźca wzrokowe działają najszybciej. Zaraz bym zeszła na dół i pochłonęła kilka kawałków ciasta.
Gorąco pozdrawiam, już w tej szarej przeczystości. ;)

5 komentarzy:

  1. Myślę że było trochę więcej pozytywó w starym roku :) Sam fakt że była przy tobie twoja miłość,a wraz z tym wspólne poranki i wieczory. Myślę że nawet kłótnie i sprzeczki z tej perspektywy wydają się śmieszne:) Życzę ci aby ten nowy rok przyniósł ci więcej pozytywnych wspomnień. Aby spełniły się twoje marzeń i udało ci się osiągnąć założone cele. Aby każdego dnia "świeciło słońce" a w duszy grały tylko pozytywne nuty:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj aż powiem, "nie dziękuje" aby nie zapeszać. :)

      Usuń
  2. To prawda,że czas zasuwa i ta końcówka starego roku to już pogoniła na całego.U mnie najczęściej wychodzi zupełnie odwrotnie do tego co sobie zaplanowałam, więc już nic nie planuję. Nawet wakacje są u mnie na ostatnią chwilę.To ma swoje minusy i plusy, ponieważ nie wiemy co się wydarzy, życie nas może jeszcze porządnie zaskoczyć. Oby pozytywnie:) Dlatego nie zdziwię się jak znajdziesz pracę, zajdziesz w ciąże i pojedziesz w jeszcze inne miejsce świętować rocznicę:)
    A co do zakupów z mężczyzną to z moim byłam raz i jak nie muszę to już tego nie powtarzam. Dramat życia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Praca, praca, praca... Skąd ludzie ją biorą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Może mają na to jakiś monopol lub... sposób którego inni nie znają? Ja szukam dwa lata i nic.

      Usuń