sobota, 16 lutego 2013

Pieczone jabłko.

Dziś wreszcie zrobiłam pieczone jabłko. Dwa dni o nim myślałam. Z początku zastanawiałam się czy mogę sobie na nie pozwolić. Czy to jest słodycz czy nie? Razem z Megulencją stwierdziłyśmy, że jednak to do słodyczy się nie zalicza i podczas diety takie smakołyki z powodzeniem można jeść. Tak więc następnie zastanawiałam się na jaki sposób to moje jabłko zrobić. Czy obrać ze skórki, pokroić na ćwiartki i polać miodkiem i cynamonem? Czy zrobić je w całości? Postawiłam na tę drugą metodę. Wykroiłam gniazdo z owocu, na jego miejsce wsadziłam rozdrobniony banan, posypałam cynamonem i do piecyka na 180 stopni. Jabłuszko piekło się około 55 minut. Co jakiś czas podlewałam je świeżo wyciskanym sokiem z pomarańczy. Jaki był efekt? Pyszny! :-)



Jabłko pachniało cynamonem, z nutą soku pomarańczowego. Przyznam się, że przed skonsumowaniem posypałam je połową kostki posiekanej gorzkiej czekolady. Wszystkie składniki oprócz banana wspaniale się skomponowały. Następnym razem nie będę go tam dawać. :-) Minus jest taki, że nie da się tym na jeść. Po 45 minutach jestem znowu głodna. No ale jakoś wytrzymam jeszcze godzinę bez jedzenia. ;-)

2 komentarze:

  1. Narobiłaś mi smaka, jak nie wiem :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam do kuchni ^^ Potrawa jest mało kaloryczna i wspomaga przemianę materii. :)

      Usuń