czwartek, 21 marca 2013

Postepy w diecie.

Mija 31 dni odkąd zaczęłam dietę. Wizualnie nie widzę bym się coś zmieniła, chociaż mąż mówi, że mam ładniejsze nogi. Wagowo owszem, schudłam 4 kg. Plusy są takie, że fizycznie i psychicznie czuję się mocniejsza (nie licząc obecnego przeziębienia). Zaczęłam się wysypiać i nie muszę sobie nastawiać zegarka by się obudzić, chyba, że chcę wstać o 6.00. Wyrobiłam sobie nawyk porannych ćwiczeń, to tak jak z myciem zębów. Jestem o wiele bardziej świadoma tego co jem i co jest zdrowe a co nie. Już nie chodzi o same kalorie, tylko raczej zdrowe odżywianie się. Fakt, w urodziny dałam sobie upust. Zjadłam mega kawałek, mega kalorycznego tortu. Ale urodziny ma się raz w roku. Smaki również mi się zmieniły. Doszło do tego, że nie przepadam za rzeczami za bardzo słodkimi lub tłustymi. Coli to ja już nie wezmę do ust. Sam cukier. W produkty tzw. light nie wierzę. Zazwyczaj są na słodzikach, czyli na chemii. Jem zwykły naturalny jogurt, a nie ten light. Po raz pierwszy nie boli mnie żołądek. Chyba, że zrobię sobie dzień odpustu i zjem frytki. Dzień odpustu to sobota lub niedziela. Na jeden posiłek mogę zjeść co mi się żywnie podoba, taka nagroda za dobrze miniony tydzień. Fakt, za bardzo tego jeszcze nie  kontroluję, bo ostatnio rzuciłam się na rafaello i nie pamiętam ile ich zjadłam, a raczej pochłonęłam. Śniadania z reguły mam dość syte, bym miała więcej energii na cały dzień. To przyzwyczajenie jeszcze z poprzedniej diety. Czym się rożni moja poprzednia dieta od tej. Chyba moim podejściem. Tamta była prowadzona przez dietetyka, swoją drogą bardzo dobrego. Ale mnie ona bardzo stresowała zakazami oraz rożnymi niezrozumiałymi nakazami (np. nie mogłam jeść jogurtów naturalnych, pić mleka itp). Na obecnej jestem bardziej świadoma, jakie produkty mają więcej wartości odżywczych. Sama wyznaczam sobie co mogę zjeść a co nie, głównie dzięki temu nie boli mnie żołądek. Jem rzeczy lekko strawne. Poprzednia dieta była dość ciężka, w związku z czym non stop brałam jakieś leki. Jakie są moje ogólne wnioski? Nie zawsze to co przepisuje dietetyk jest dobre. To my najlepiej znamy swój organizm, co jest dla niego dobre a co nie.
Miałam dać fotkę jak wygląda obecnie moja figura. Niestety dopadła mnie choroba i z fotką muszę poczekać. Nie chcę świecić czerwonym nosem. Podczas choroby jest mi o tyle trudniej, że non stop bym coś jadła. Ale jakoś się trzymam.
Pozdrawiam. :)

2 komentarze:

  1. Moje gratulacje, uważam,ze tu chodzi nie tyle o chudnięcie co wyrobienie w sobie nawyku zdrowego odżywiania i świadomości ruchu. Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)

      Również mi się tak wydaje. No bo co z tego, że ktoś pójdzie na dietę a potem znowu wróci do jedzenia wszystkiego co mu wpadnie pod nos.

      Usuń