sobota, 4 maja 2013

Zero pozytywów.

Ostatni czas nie był dla mnie wcale a wcale pozytywny. Od jakiś 2-3 tygodni pobolewa mnie miejsce pod pępkiem. Na początku myślałam, że to ciąża, gdyż okres również mi się spóźniał. Test jednak to wykluczył, a pobolewanie zmieniło się w ból. W poniedziałek idę do lekarza pierwszego kontaktu. Coś czuję że gastroskopia i kolonoskopia mnie nie ominął. Jestem na tyle przygnębiona, że z ledwością z łóżka wychodzę. Na nic nie mam ochoty. Nie mogę normalnie zajść w ciążę, tylko zawsze musi być jakiś problem.

Ciąża... Tak szczerze mówiąc to im jestem starsza, to mniej tego chcę. No co prawda stara nie jestem, mam raptem tylko 27 lat. No właśnie... Dopiero 27 lat. Owszem, dzieci to duża radość i szczęście. Moje chrześniaki są moimi małymi oczkami w głowie. Pawełek teraz idzie do komunii, a Majeczka niedawno zaczęła chodzić. Można powiedzieć, że to dwie radości w moim życiu. Ale czy na 100% chcę własnego malucha? Nikt nie mówi, że dziecko jest bardzo absorbujące, że człowiek na długi czas musi zrezygnować z realizacji własnych pragnień. Nikt nie powie, że dziecko to również wiele wyrzeczeń. Część ludzi nawet o tym nie myśli przed ciążą. Dopiero potem mają wielkie stracie z rzeczywistością i dla niektórych nie jest to wcale happy end. Podziwiam ludzi, którzy we współczesnym świecie, po mimo braku pracy, decydują się na malucha. Tylko ja raczej nie jestem gotowa zgotować dziecku taki los, jak życie z miesiąca na miesiąc. Za duży to dla mnie ciężar, co dopiero dla dziecka. Bo dzieci to czują, widzą kiedy mama i tata są szczęśliwi  a kiedy nie. Widzą kiedy kłócą się o każdy grosz i nieprzemyślany wydatek. Pojawiają się myśli "damy sobie radę", "jakoś to będzie", "nie będzie źle". Jednak często to nie wystarcza.

No ale ciąża, czy nie. Najpierw muszę rozprawić się z własnym orgiazmem.

4 komentarze:

  1. To jednak decyzja na całe życie więc lepiej żeby była przemyślana. Też jeszcze nie mam dzieci a w sumie już pora:).Myślę jednak, że decyzja o macierzyństwie jest sprawą indywidualną, nie ma w Polsce przymusu na posiadanie potomstwa, mam w swoim gronie pary, które świadomie zrezygnowały z posiadania dzieci i potrafię je zrozumieć. Najgorsze co można zrobić to chyba zdecydować się na dziecko tylko dlatego, że to już wypada, że inni w naszym wieku już mają, albo że rodzina się domaga...Więc albo ciąża albo nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam większość par już z dziećmi. No ale niektórzy są ode mnie starsi nawet o 10 lat. Znajomi z mojego rocznika albo nie mogą mieć dzieci, nie chcą, lub już mają z tzw "wpadek". Mój T jest już jakiś czas po 30-tce, więc mu troszkę spieszno do potomstwa. Ale nie naciska mnie. Uważa, że jak decydować się na dziecko to tylko wtedy, kiedy oboje tego na 100% chcemy. I dzięki Bogu za takiego faceta jak mój. :D Bo z takim co naciska bym nie wytrzymała.

      Usuń
  2. Niestety presja otoczenia zawsze ma miejsce. Częściej lub rzadziej, delikatnie lub stanowczo, ale zawsze znajdzie się ktoś zainteresowany tą kwestią i chętny wypomnienia. U mnie prawie wszyscy wokół rodzą, zachodzą w ciążę. Ja niestety schorowana, więc trochę mi folgują, ale i tak temat wypływa. Ja własnie od kilku dni nie mogę chodzić, pobiegłam więc do gina i okazało się,ze mam spora torbiel na jajniku. Nic tylko się położyć i płakać, bo nic przez to nie mogę robić, a tu niedługo miały być wakacje.I oby bez operacji się obyło. Oby u Ciebie było lepiej. Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że kiedyś też miała torbiel na jajniku, ale mi pękła sama. Ale co jakiś czas pojawiają mi się małe torbielki, po czym znikają. Lekarz mi mówi, ze mój organizm tak ma. U lekarza jednak nie byłam, bo dostać się do niego to trzeba dwa tygodnie czekać... Do lekarza pierwszego kontaktu! Człowiek w tym czasie wykitować może. Całe szczęście mój organizm jakoś sobie sam na razie radzi. Samoregeneracja.

      Usuń