niedziela, 2 czerwca 2013

Czerwcowa chandra.

U mnie czerwiec nie za dobrze się zaczyna. Wszystko mnie denerwuje, mam ochotę wszystko roz...ć. Nic się nie układa tak jak powinno. Szczerze powiedziawszy, to już nie mam pojęcia co mam robić, by moje życie wyszło na prostą. Najchętniej bym gdzieś wyjechała i wszystko zostawiła w tyle. Problem jest w tym, że trzeba mieć za co wyjechać i tak koło się zatacza... Nic tylko się pochlastać. No oczywiście powinnam mieć głowę podniesioną do góry i iść dalej do przodu. Ale ile kurwa można! Ja nie jestem smutna... Nie... Ja jestem wkurwiona. ><





1 komentarz:

  1. Też miałam chandrę, ale majową...Dzięki Bogu już minęła, to chyba takie przesilenie wiosenne. Polecam rower ale nie wiem jak u Ciebie z pogodą.Albo fajną książkę. I duuuużo spacerów.Przeczekaj to:)

    OdpowiedzUsuń