czwartek, 13 czerwca 2013

Walka z samą sobą.

Miałam ostatnio załamkę. Moja dieta 1000 kcal poszła w łeb. Co oznacza, że się nie kontrolowałam. Za dużo sobie pozwalałam. Jakoś taki humor miałam dziwny, że nic tylko się pochlastać. Ku mojemu zdziwieniu trzy dni temu weszłam na wagę i... Jakiś cud! Prawie dwa kilogramy mniej. Długo się nie cieszyłam, bo następnego dnia miałam 1,5 kg więcej. I znowu dołek. Ale szybko trzeba było się podnieść. 11 mieliśmy z Tomkiem drugą rocznicę ślubu. Musiałam się jakoś odpicować. Byłam prze szczęśliwa, kiedy się okazało, że mieszczę się w sukienkę, którą miałam na sobie przed ślubem. Co prawda by lepiej w niej wyglądać zostało mi jakieś 5-6 kg, ale już mnie nie obciska. :) Po raz pierwszy na blogu zaprezentuję swoje efekty z diety. Pierwsze zdjęcie jest z 10 marca, a drugie z 11 czerwca. W tym czasie 6 kg poszło w zapomnienie. I niech w tym zapomnieniu zostaną....

 Na koniec dam zdjęcie kotki, która w piątek przybłąkała się do nas. No właśnie... Gdyby to był kotek, to by u nas został. Całe szczęście właścicielka zwierzątka się znalazła - mała dziewczynka z sąsiedztwa. :) Z kotką była zabawna historia. Mój teść chciał ją pogonić naszym psem - Rupertem. Niestety... Ta się naprężała i syczała na psa. Ten ze strachu struchlał i uciekł. A przecież ona była wielkości kobiecej dłoni, a on 5-6 razy większy. ;)



Macie jakiś pomysły na większa motywację? Będę wdzięczna.

5 komentarzy:

  1. Mi to najbardziej rower pomaga. Na wszystko. Na ogromny apetyt też.W czasie jazdy nie myślę o głodzie, a jak wracam do domu to jestem tak fajnie zmęczona, że głodu nie czuję.Trzymam kciuki za kolejne kilogramy w dół:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję i tak trzymać. Czasami ćwiczę z Melly B na youtube, polecam,gdyż nie są ciężkie ćwiczenia a bardzo pomagają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to na żadnym zdjęciu nie wyglądasz na potrzebującą diety, ale Ty wiesz najlepiej czego Ci trzeba. Dla mnie najlepszą motywacją jest wizualizowanie sobie osiągnięcia efektu. Chociaż ostatnio już nie muszę, bo jak nie ćwiczę to ledwo chodzę przez schorowany kręgosłup. Ale lepiej, aby choroba nie musiała być najlepszą motywacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. By się zmotywować często oglądam ćwiczące kobiety. To jest jeden z lepszych sposobów. ...A lub oglądam bardzo grube, wręcz chorobliwe otyłe osoby. To świetnie działa na pytanie "Zjeść ciastko czy nie?". ^^

      Usuń
  4. Witaj-fantastyczny ten Twój blog-zostaję i troszkę porozglądam się.W wolnej chwili zapraszam do Dobrych Czasów.Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń