piątek, 6 września 2013

Dotyk anioła.

Dzisiejszym postem zainspirowała mnie Travelling Milady. Ma bardzo ciekawy post o Aniołach. Megulencja zna mnie już szmat czasu i wie, że ubóstwiam Anioły. Mam nawet ze dwie, trzy książki na ich temat. Jednak dziś będzie raczej o momentach kiedy doświadczyłam pewnej siły.

Kiedyś, tuż po śmierci mojej prababci poważnie zachorowałam. Miałam atak padaczki. Przed samym atakiem przyśniła mi się prababcia i powiedziała "Na wiele lat zachorujesz, ale wyzdrowiejesz". I tak się stało. Po 9 latach leczenia nie było śladu po epilepsji. Uważam, że nie tylko anioły nas strzegą, ale nasi bliscy zmarli też.

Gdy miałam 15-16 lat jechaliśmy dokądś z dziadkami, z moją mamą i siostrą. Stanęliśmy gdzieś na poboczu przy łące, na przerwę. Poszłyśmy rwać kwiatki, moja mama robiła piękne wianki. Od ulicy nie było daleko. W pewnym momencie był wypadek. Części samochodu leciały w powietrze. Nagle poczułam tak jakby ktoś podniósł moją rękę i tą ręką odciągał moją mamę w głąb łąki (teoretycznie ciągle ja, ale nie ja). Po chwili, gdzie wcześniej stała mama, upadł duży kawałek samochodu. Mama była mi wdzięczna, a ja jej powtarzałam, że to nie mi powinna dziękować, bo to nie byłam ja. Stwierdziła, że byłam pod wpływem szoku i dlatego to tak wyszło. Wiem co czułam, i na pewno nie był to szok.

Kiedyś mój brat znalazł wisiorek czerwonego aniołka. Wiedział, że je lubię, to mi go dał "na szczęście". Zawsze gdy go nosiłam, to złe rzeczy jakimś trafem omijały mnie. Któregoś dnia w liceum wybuchła gaśnica, która wleciała na moją koleżankę. Parę minut wcześniej rozegrała się następująca sytuacja:
- Małgosia nie siadaj tu. - powiedziałam spokojnym głosem.
- Czemu?
- Po prostu nie siadaj. Mam przeczucie i nie siadaj tu.
Usiadła.
- Weź plecak. - powiedziałam i położyłam go na jej kolanach.
Nie całą minutę po tym dostała z impetem gaśnicą. Całe szczęście była tylko lekko potłuczona, chyba dzięki plecakowi. Nie chciałam jej mówić, że coś mnie dotknęło i powiedziało "Niech ona tu nie siada". Tak czy siak, i tak by usiadła, bo tak miało być. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, nawet jak wiemy wcześniej, że coś się stanie. Można coś przeciwdziałać, by osłabić dane momenty, ale one i tak się zdarzą.

Takich zdarzeń miałam w swoim życiu więcej. Doświadczałam czyjejś obecności, lub był zsyłany na mnie sen o przyszłości. Skąd wiem, że to anioły? Bo to czuję, bo tak mówi mi serce.


A teraz kilka fotek. :)

Wysokiego aniołka dostałam w dzień ślubu od znajomego. Mniejszy na Boże Narodzenie od brata. Przy okazji można coś w nim schować. Ładny i funkcjonalny ;)

 

To moje anielskie księgi, w pewnym momencie bardzo przydatne. Księgi aniołów całej nie przeczytałam. Są rozdziały, których lepiej nie czytać... Trzecia mi się zawieruszyła, ale tytuł był Anioł na każdy dzień.

Pozdrawiam gorąco i zachęcam do lektury. :)

5 komentarzy:

  1. Z tego co pamiętam powinnaś mieć jeszcze "Grę Anioła" L.Zafona, choć to z aniołami ma niewiele wspólnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ mi miło. Dziękuję:)Twoja historia jest niesamowita! Jest tyle niewyjaśnionych rzeczy na świecie. Myślę, że widzimy raptem czubek góry lodowej z tego co w życiu ma miejsce. Jedni się z takich przeczuć, snów, rozwiniętej intuicji śmieją, ale wg mnie mamy w sobie niesamowite pokłady cudów, których nie potrafimy używać. W końcu wystarczy porównać jak mała jest nasza świadomość w stosunku do nieświadomości. Zawsze mnie fascynowało nawiązywanie kontaktu ze zmarłymi. Ci co to potrafią muszą być chociaż o krok wyżej od nas w używaniu pewnych obszarów ducha i umysłu. Ale ten sen i ustąpienie Twojej choroby to tylko dowód na takie rzeczy.A co jest w tej księdze Aniołów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anioły są dobre i złe. O złych lepiej nie czytać. Kiedyś uświadomiono mnie z kilkoma rzeczami na religii (mieliśmy na prawdę niezwykłego księdza) i uważam, że bez tej wiedzy byłoby mi lżej.

      Usuń
  3. Niesamowite historie, naprawde!Tez mam kilka aniolow na polce.

    OdpowiedzUsuń