czwartek, 12 września 2013

Och dieto!

Od 2 września zawzięłam się i już na wadzę widzę efekty. Prawie dwa kilogramy poszły w zapomnienie. Nadal mam problem trzymania się 1000 kcal i nie jedzenia słodyczy. Można powiedzieć, że co drugi dzień nie przekraczam swojego 1000, ale inne dni to 1200, 1300. Słodycze... Nie ma dnia bez słodyczy. Krówka tam, ptasie mleczko tu... Od paru dni chodzi za mną szarlotka. Zrobię ją i zjem przynajmniej ze 2-3 kawałki, bo inaczej będę non stop o niej myśleć. A nie ma nic gorszego niż katowanie się myślami. Z resztą niedziela będzie pod znakiem świętowania, więc słodycze mnie i tak nie ominął. W zasadzie gdyby nie one to bym się 1000 trzymała. Tak więc za przekroczenie kalorii, narzuciłam sobie dodatkowe ćwiczenia. Mam nadzieję, że ten mały kryzysik niedługo minie.






1 komentarz:

  1. Ja Ci polecam odstawienie cukru pod każda postacią, a waga sama leci. Poczytaj składy produktów,a zobaczysz,że od czekolady po kiełbasę wszędzie cukier. Maskara.

    OdpowiedzUsuń