czwartek, 31 października 2013

Jest zadyma w Halloween.

Miałam nie pisać na ten temat. Ale tak się zacietrzewiłam, że muszę. Chodzi mi o Halloween. Sama nie obchodzę, gdyż uważam że to tylko zabawa i rozrywka dla dzieci. I tym jest u nas w Polsce. Powiedzcie mi co jest złego w tym, żeby dzieci się bawiły? W zasadzie nic złego się nie dzieje. A jednak ta medialna szopka dookoła tego jest denerwująca. Mam na myśli zachowanie ludzi konserwatywnych. Nie dość, że nie przeczytają na temat Halloween nic, to wysuwają jakieś głupie wnioski. Że niby obchodzenie tego to grzech, bo to czary i czczenie Lucyfera. Ale przepraszam bardzo co ma Lucyfer do Celtów? Mówię o Celtach bo to od ich święta Samhain wzięło się Halloween. A Celtowie nie znali Lucyfera. Najgorzej jest gdy bzdurne opinie mówią ludzie wykształceni, tzw specjaliści. Jestem katoliczką i jak co roku jutro pójdę do kościoła na mszę. Mogę się założyć, że będzie pogadanka przeciwko Halloween. Ksiądz będzie grzmiał z ambony i głupoty gadał. Szczerze? To aż mi się odechciewa tam iść. Może się komuś nie podobać, że ktoś przebiera się w zombie, ducha czy wampira i stroi dom dyniami, czy sztucznymi pająkami. Panuje wolność, każdy może robić co mu się podoba. W Polakach jest jakaś niechęć do nowego. Przed czym się tak boimy? Przecież dzieciaki nie niszczą grobów, nie tańczą nad ogniskiem i nie odprawiają czarów. To tak jak z topieniem Marzanny. Ludzie... Mówię ludzie, bo to i nawet dorośli robią. Budują, lepią kukłę - Marzannę, topią ją lub palą na pożegnanie zimy. Robią to POLACY, niby tacy anty pogańscy! A skąd to się wzięło? Od Słowian, którzy czcili też inne bóstwa. I Marzanna jest jednym z nich. Jeśli do tego POLACY podchodzą normalnie, to czemu robią taką zadymę dookoła Halloween? Wiecie czemu tak robią? Bo jesteśmy jednak zacofanym, oraz zadufanym w sobie narodem.

 stylowi.pl

 stylowi.pl

stylowi.pl

wtorek, 29 października 2013

Listopad tuż tuż...

... A ja nie mam obmyślonego planu treningowego. Październikowy okazał się za ciężki dla mojego organizmu. Do tego dochodzi przeziębienie, które w tym miesiącu łapie mnie po raz trzeci, o ile nie czwarty. Zacznę pić tran. Podobno ten eliksir cuda działa i po nim człowieka choroby się nie imają. Macie może jakieś pomysły, sugestie na trening? Od razu mówię, że siłownia, pływalnia i inne odpłatne cudeńka odpadają. Chodzi mi raczej o jakiś nowy podział ćwiczeń. Może dwa razy w tygodniu po godzinie? Sama już nie wiem.

 stylowi.pl


niedziela, 27 października 2013

Jesienne inspiracje.

Przykro mi, ale zdjęć z wesela i mojej kiecki nie będzie. Opuszczam na cały temat kurtynę milczenia. Załóżmy, że tematu nie było i już, nie warty jest opisu.

Chciałam wam dziś pokazać kilka jesiennych inspiracji ze stylowi.pl. :)


Czy wydrążacie co roku na Halloween dynie? Ja tego jeszcze nigdy nie robiłam i w sumie nie wiem po co miałabym to robić. Ale jak oglądam jakie cuda ludzie potrafią z nich czarować, to aż samemu chce się spróbować. :D


Czasami najlepsze sposoby na ozdobienie domu są bardzo proste. :)


Po wyżej są różne style ubierania się. Ja określonego nie mam. Ubieram się jak mi wygodnie. Po domu dresy, a poza domem to ostatnio czerwone, drobne sztruksy. W brew pozorom wcale nie pogrubiają. Lubię też nosić leginsy do tunik lub dzianinowych sukienek. Może nie powinnam, bo nogi mam raczej grube. Ale to bardzo wygodny strój. :)


Rude jest piękne. :)


 Miłość... Ogólnie uważam to za bardzo przereklamowany temat. Czasami zbiera mi się na mdłości jak słucham koleżanek, że mają takie zajebiste związki. Ale nie wierzę w to. Przykładowo. Kocham swojego męża, jednak czasem mam mu ochotę mocno przyłożyć i patrzeć jak sinieje. Nie ma idealnych związków i idealnej miłości między ludźmi.

Pozdrawiam.

środa, 23 października 2013

Małe zakupy.

Wczoraj pojechałam na małe zakupy. Głównie po dodatki do sukienki. Chciałam to załatwić szybko i sprawnie, a wyszło jak zwykle. W tę sobotę mamy wesele w rodzinie.  Wymyśliłam że do ciemno-szarej sukienki w jasne kwiaty założę fioletowe dodatki. Głównie dlatego, iż w tym kolorze mam torebkę. O ile kupienie lakieru i odpowiedniej gumki do włosów było łatwe, to znalezienie kolczyków okazało się nie lada wyczynem. Byłam w dwóch centrach handlowych, obeszłam wszystkie możliwe sklepy gdzie takie akcesoria mogą być. Duże znaczenie miała też cena. Kolczyków za 45 zł bym nie kupiła. Miałam przeznaczone na to maksymalnie 22 zł. I tak gdy miałam już zrezygnować, w głowie zaczęłam zastanawiać się nad innym kolorem dodatków, to w moje łapki wpadły kolczyki. Może nie są długie i wiszące jak planowałam, ale dość duże, by rzucać się w oczy. Cena była powyżej moich oczekiwań, kosztowały jedynie 10 zł. :)


marcimokiem.blogspot.com 


Niestety dziś jak założyłam całość, łącznie z sukienką poczułam się po prostu brzydka. Jeśli mój humor się nie poprawi, to pójdę w czarnych spodniach, bluzce i marynarce. A co?!

poniedziałek, 21 października 2013

Weekendowo.

Ten weekend był imprezowo-spokojny. W sobotę mój dziadek robił imprezę imieninową. Bardzo się ze spotkania z rodzinką ucieszyłam, bo dawno ich nie widziałam. Teraz jak mieszkam poza Warszawą, nie mam za bardzo kiedy ich wszystkich widywać. Niedziela za to była łóżkowa. Czyli filmy, książka, kawka. Jedynie odwiedziny chrześnicy mnie trochę ożywiły, ale na krótko. :) A jak Wam minął weekend?

Mój stary pies musiał być na chwilę przywiązany do drzewa w czasie spaceru. Z małżonkiem wymienialiśmy żarówkę w samochodzie. Guzik - pies, w tym czasie powściekał się trochę na patykach. ;)




poniedziałek, 14 października 2013

Roweringowo.

Pierwsze dwa tygodnie mojego planu treningowo-dietowego poszło marnie. Waga mi nie spadła, ale też i nie poszła do góry (dzięki Bogu!). Z 13 dni, tylko przez 6 wykazałam się jakąś aktywnością fizyczną. Fakt przez dwa dni kompletnie nie miałam na nic ochoty, jednak w większości odzywa się moje bolące kolano. Mój ortopeda mówi, że muszę uprawiać sport, pływać lub jeździć na rowerze, czy nawet robić zwykłe ćwiczenia. Jednak gdy boli kolano, to mam zrezygnować z aktywności. Dlatego gdy kolana mnie bolą staram się przynajmniej na spacery wychodzić. Wczoraj za to byliśmy na wycieczce rowerowej. Może słońca nie było, ale nie padało i było bardzo ciepło. Tempo ja narzucałam, więc jeździliśmy raczej rekreacyjnie, tak by można było zachwycać się kolorami jesieni. I tak cyknęłam swoim zdezelowanym aparatem kilka fotek. :)



marcimokiem.blogspot.com
 
 marcimokiem.blogspot.com

marcimokiem.blogspot.com

Dietą w tym czasie też się nie popisałam. W zasadzie nie pilnowałam się. Ale od dziś zaczynam jeszcze raz. Wczoraj poczyniłam pewne zakupy. No więc w lodówce mam pełno zdrowego jedzenia i od cholery warzyw. Grunt to pozytywne nastawienie. ;)

sobota, 12 października 2013

Podły humor.

Ostatnio mam bardzo podły humor i bynajmniej  to nie jest jesienna chandra. Co zrobię coś dla siebie, żeby się trochę rozerwać i odreagować, to od razu ktoś mnie zaraz gasi. Zaczynam mieć dość takich sytuacji i reaguje na nie co raz mocniej. Nie jestem osobą, która wszystko trzyma w sobie. Chociaż też nie od razu wywalam wszystko na wierzch. Co mi leży na sercu to powiem, ale w dość delikatny sposób. (Powiedzenie "przestań mi dupę zawracać" jest dla mnie delikatną formą). Bywają też momenty, że nie powiem nic. Niech się osoba męczy i domyśla czemu się nie odzywam i mam ją gdzieś. Racja, według niektórych powinnam zachować opanowanie i na spokojnie porozmawiać. Tylko, że ile razy można? Ciągle? W kółko i na okrągło? W takim razie to nie na moje nerwy. Po co prowadzić jakieś rozmowy, jak one i tak nic nie dają. Najgorzej jest wtedy, gdy osoba próbuje usilnie mnie zmienić. Nie rozumiem tego. Już dawno doszłam do wniosku, że bez względu co robię, to dane działanie ma być zgodne ze mną. Może to trochę egoistyczne, ale przez coś takiego człowiek siebie określa. Nie można przecież np. powiększyć sobie ust, bo ktoś komuś tak doradził. Tak się nie robi.

Z tego wszystkiego zacznę chyba znowu pić melisę lub brać prozac. Życie z ludźmi zaczyna mnie powoli przerastać.

stylowi.pl
 ryjbuk.pl

środa, 9 października 2013

Lampy.

Obiecałam jakiś czas temu, że komuś pokażę swoje nowe lampy w sypialni. O to one :)



Same reflektory są bardzo ciężkie, więc mam nadzieję, że podczas snu nie spadną na nas. To by bardzo bolało. Ogólnie z racji, że w pokoju mam dwa punkty na oświetlenie, zdecydowaliśmy się na dwie takie lampki. Gdyby był jeden punkt, to bym mogłabym zaszaleć z jedną lampa. Ale niestety... Jak to się mówi... Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. ;)

poniedziałek, 7 października 2013

Ciastka owsiane.

Rozumiem, że dieta jest bardzo ważna. Jednak jestem zdania, że ratunkowe ciastka owsiane się przydadzą na czarną godzinę.

Składniki:
250 g mąki.
3 żółtka.
2 łyżki śmietany.
Płaska łyżeczka proszku do pieczenia.
100 g cukru trzcinowego.
100 g płatków owsianych.
150 g masła wpół twardego.
Orzechy, żurawina, płatki kokosowe, co wam się podoba. Ilość dowolna.

Papier do pieczenia.

Wszystkie składniki wymieszałam ze sobą ręką. Wpierw tylko przesiałam mąkę sitkiem. Ciasto wyrabiałam do utworzenia się jednej kuli. Następnie formowałam kulki, po czym dociskałam je lekko do blachy, wyłożonej papierem. Piekłam w 180° C przez 20 minut.

Wyszły lekko wilgotne. Nie wiem ile mi wyszło, bo nim zdążyłam je policzyć, to mi pozjadali większość ciastek. ;) Najwyraźniej smakują. Uwaga! Są bardzo syte. Jedno ciasto traktuję jako jeden posiłek. :)



Smacznego.

czwartek, 3 października 2013

Październikowy plan treningowy.

Zaczął się nowy miesiąc a z nim nowe plany treningowe. Otóż Pipilotka dała mi pomysł na ułożenie planu treningowego. Głównie będę wpisywać tam czas ćwiczeń, a obok w notatkach co dokładnie ćwiczyłam. Ćwiczyć będę dwa razy dziennie po minimum 35 minut. Uwielbiam ćwiczenia Mel B, wiec na nich się skupie. Ale nie wykluczam też innych. W soboty lub w niedziele chcę dać sobie odpocząć. Musze się przyznać, że 1 października uciekł mi gdzieś przez palce, byłam na tyle zajęta i zestresowana, że nie miałam siły ćwiczyć. Od wczoraj więc zabrałam się za ćwiczenia i już mam pewne uwagi. Zauważyłam, iż treningi rano mi o wiele lepiej idą, wieczorem muszę się do nich zmuszać. Może po prostu zmienię godzinę drugiego treningu i będę go wykonywać przed obiadem, gdy jeszcze słońce świeci. Główną motywacją jest tabelka do wypełnienia, oraz chęć przedstawienia efektów na łamach bloga pod koniec miesiąca. Kiedy dopada mnie bardzo duże zniechęcenie (jak wczoraj) to mówię do siebie "Na samym początku już wymiękasz? Dasz radę!". Nie wiem jak wam, ale mnie gadanie do siebie pomaga. Motywacjami pobocznymi są moje kolana, które bolą jak nie ćwiczę, oraz wesele w rodzinie pod koniec miesiąca. Z racji, że za zakupami nie przepadam (mam do nich awersję od kilku miesięcy), jestem zmuszona iść na zabawę w mojej starej sukience. Taka stara ona w sumie nie jest, miałam ją może ze cztery razy w życiu na sobie, ale nie czuję się w niej obecnie swobodnie tak jak przy jej zakupie dwa lata temu. Owszem pasuje na mnie, ale przydałoby się schudnąć do niej jeszcze ze 4 kilogramy. Myślicie, że dam w miesiąc schudnąć 4 kg, przy intensywnej diecie i ćwiczeniach? Czy za dużo oczekuję?

Pozdrawiam :)

A tu sukienka. Na zdjęciu ważyłam 80 kg, to było w czerwcu. Teraz moja waga to 77,5 kg.