sobota, 4 stycznia 2014

Podsumowanie roku.

Hejka!

Wracam po dość długiej przerwie, jak na mnie oczywiście. Ostatnio tyle się dzieje, że nie miałam czasu na nowy wpis. Nowy Rok się zaczął, a ten Stary wydaje się taki daleki.... Tylko, to ten stary przyniósł mi kilka niespodzianek. Jak mam szczęście to wszystko na raz. ;) Więcej na ten temat na moim drugim blogu. Tylko tam będę o tym pisać. Jeśli uda mi się go założyć, to może już dziś będzie jakiś wpis.

A teraz podsumowanie roku.
Na dzień dzisiejszy mam wszystko co chciałam. Oprócz oszałamiającej figury... Miało być tak:


A wyszło jak zwykle, więc nie wiem czemu się tak dziwię. Powinnam być już do tego przyzwyczajona. Jakby nie było straciłam w 2013 roku 11 kg. Zaczynałam odchudzanie od 87 a obecnie mam 76. Jeśli wezmę pod uwagę grudzień 2012 to straciłam jeszcze więcej, gdzieś około 16-17 kg. Miałam wtedy wagę krytyczną i paliła mi się czerwona lampa w głowie "Weź się za siebie!". Wzięłam się za siebie i z efektów jestem zadowolona. Ale jak to każdy człowiek, chcę więcej i więcej kilogramów w dół... Udało mi się wyjechać nad morze, gdzie pogoda była bardzo słoneczna. Oraz na kajaki, gdzie przeżyliśmy ekstremalna przygodę i chwila... Tak... Do słownie, przeżyliśmy. Gór w tym roku nie było. I tego zdzierżyć nie mogę. Wyszło na to, że kocham je ponad wszystko i mogę nad morze nie jechać, ale w góry muszę. Jak tylko zrobi się ciepło, to może chociaż w Góry Świętokrzyskie pojedziemy. Reasumując. Rok 2013 minął bardzo dobrze.

Mam nadzieję, że obecny rok minie równie dobrze jak poprzedni, a nawet i lepiej. Potem wstawię adres z drugim blogiem. A jakie są plany na rok 2014? Bez względu na mój stan fizyczny chcę w kwietniu przedłużyć umowę w pracy. Chcę mieć zdrowego berbecia, bez względu na płeć. Marzą mi się góry, oraz kajaki. Chociaż te ostatnie to może nie koniecznie... Widzieliście kiedyś grubą babę na kajaku? Nie??? To może będziecie mieć okazję. :P Zapraszam na spływ Krutynią! Na pewno w tym roku skończy się salon i mały pokój. Nie wiem gdzie Tomek wyniesie te swoje sztangi i ciężary, ale salon jest salonem a nie siłownią. Od października do grudnia mam nadzieję zgubić nadmiar zbędnych kilogramów. Ile to będzie? Czas pokaże. W planach jest oczywiście zdrowe odżywianie oraz jakieś ćwiczenia, tym razem bardziej konkretne. Jedno i drugie pod okiem specjalistów.

Gorąco pozdrawiam. :)

8 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Jak będziesz miała okazję to góry Świętokrzyskie są jak najbardziej odpowiednie. Niskie, choć jest sporo szlaków. :) Też uwielbiam góry, choć wolę wysokie tatry, ale każde są piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również lubię wysokie góry, ale tak na weekend to najbliżej są Świętokrzyskie. ^^

      Usuń
  3. Chyba mi gdzieś zjadło komentarz. Wielkie gratulacje, ale nowiny co chwile przynosisz. Wszystko naraz się dzieje. Życzę zdrówka i niech dalej dzieją się tak dobre rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale prawdą jest, że albo nie dzieje się nic, albo wszystko naraz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się śmieję, że dostałam szczęście w pakiecie. :-D

      Usuń
  5. Gratulację! I życzę powodzenia! Wszystko się ułoży, na pewno :)

    OdpowiedzUsuń