niedziela, 19 stycznia 2014

Zmęczenie.

Jestem wykończona. Nie mogę się zmusić by zrobić coś konstruktywnego po pracy, a nawet w weekend. Moje sprzątanie ograniczyło się do umycia umywalki, wanny i toalety. W pracy czas mija bardzo szybko i na nią nie narzekam. Ale dobijają mnie dojazdy, oraz wstawanie o 5.30 rano. No a w sumie same wstawanie. Dla mnie to jakaś profanacja. Po powrocie, jem obiado-kolacje, kąpie się i idę spać. Pewnie i bym mogła jeździć do pracy na późniejszą godzinę, ale to by się wiązało z późniejszymi powrotami. Może jak przyjdzie wiosna, słońce, to wstąpi we mnie więcej energii? 
Dowiedziałam się ostatnio, że jak przedłużą mi umowę to dostanę służbowy telefon. Nie wiem czy się cieszyć z tego powodu, czy martwić.
Macie jakieś sposoby na zmęczenie po pracy? Pamiętam, że parę lat temu jak pracowałam, nie miałam z energią po pracy kłopotu. Może inwestycja w jogę to jednak jest jakiś sposób? Z drugiej strony ona wydaje się taka nudna, że pewnie zaraz bym zasnęłam.

Pozdrawiam :)


2 komentarze:

  1. Może to ta ponura aura nas tak przytłacza. I ja tak mam, i znajomi się skarżą. Kiedy od mojego znajomego tytana pracy usłyszałam, że jest nieprzytomna i śpi zaraz po powrocie do domu to aż mi kamień spadł z serca, bo już myślałam, że coś mi jest - depresja, anemia czy inne szambo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymaj się to pewnie przejściowe, chociaż ja chyba nigdy nie przyzwyczaję się do wczesnego wstawania. To dla mnie wbrew prawu!:)

    OdpowiedzUsuń