wtorek, 10 czerwca 2014

Dalsze przygotowania.

Ostatnio zaczęłam robić listę, co trzeba kupić dziecku. Rzeczy niezbędne do szpitala i do domu. W sumie gdyby nie pomoc bratowej, szwagierki oraz wszechobecnemu internetowi, to sama nic bym nie zdziałała. Miałam totalną pustkę w głowie nad kartką papieru. Za każdym razem ogarniało mnie wzruszenie i płacz. Na tym się kończyło całe moje działanie. Zmieniłam też koncepcję co do wózka oraz łóżeczka. Po co mi wózek z gondolą o długości 92 cm, oraz łóżeczko z wyrytym wizerunkiem misia i baldachimem?

Do tego remont salonu się znowu przesuwa w czasie i na chwilę obecną chyba nigdy nie będzie zrobiony. Szczerze to mnie wkurwienie bierze i mam ochotę nabić męskiego osobnika na pal. Albo iść w cholerę, niech się idiota sam ze sobą dusi.

Cała sytuacja mnie już męczy. Macham na to ręką i wszystko mam głęboko w d... oprócz rzeczy dla małej.

Pozdrawiam.

stylowi.pl

3 komentarze:

  1. Hahaha! Ten obrazek rozłożył mnie na łopatki, kradnę go! I zresztą to najlepsza recepta na dobre samopoczucie :-) Cierpliwości życzę, wiadomo, że z mężczyznami trudno jest się porozumieć na co dzień, a co dopiero będąc w ciąży!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się w ciąży często na męża denerwowałam. Jakby nie czaił, że lada moment będzie dziecko i trzeba się ogarnąć i dom też. W zasadzie większość rzeczy sama załatwiałam. ;) Kombinuj ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziś się go pytałam, czy będzie bardzo zły jeśli postawię go na fakcie dokonanym. Odpowiedział "Wolałbym nie...".

    OdpowiedzUsuń