poniedziałek, 21 lipca 2014

34 tydzień ciąży.

Mam już dość, ciąży i siebie. Nie wysypiam się. A jak zasnę to budzę się nagle przerażona, czy na pewno oddychałam. Lekarz mówi by spać na lewym boku. Ale za cholerę nie jest mi na nim wygodnie. Na prawym nie jest wygodnie dziecku, wierci się i kopie. Na brzuchu... Tracę oddech. Dziś usnęłam na pół leżąco pół siedząco. Do tego ten remont. Pranie i prasowanie... w taki upał. Moja wredota względem Tomka też przekracza granice. Nie zdziwię się jak mnie porzuci. Ostatnio ładnie pomalował salon. Ale przy malowaniu drewnianej boazerii na biało zaprotestował i stwierdził, że ma to gdzieś. Świetnie... Ja mam gdzieś jego koszule, nich prasuje je sam. I tak w koło Macieju. 
Wczoraj zamówiliśmy narożnik. Facet od kuchni jeszcze nie przyszedł. A jak w końcu przyjdzie i powie, że czas oczekiwania 8 tygodni, to niech się wali. Za 8 tygodni to ja już po porodzie będę i nikt w domu nie będzie wiercił dziur. Mam nadzieję, że może za tydzień uda się zamówić resztę mebli. A jak nie, to pójdę do IKEI i coś tam wybiorę... jak czas oczekiwania znowu będzie do 8 tygodni. Robię się wredna... Jeszcze trochę a zacznę byle komu głowę odgryzać. Ale czy to tak wiele, że chcę mieć już wszystko zrobione do sierpnia? Żeby potem martwić się tylko porodem? Czy to tak wiele? Gdyby nie dziecko to chyba bym sobie w łeb strzeliła.

http://wizaz.pl/

poniedziałek, 14 lipca 2014

14 lipca.

Jestem po pierwszych zajęciach w szkole rodzenia. Na razie była część bardziej teoretyczna, oraz jak prawidłowo oddychać. Zdecydowanie jestem z niej zadowolona i nie żałuję, że tam poszłam. Dzięki temu co raz aktywniej spędzam weekend. Po zajęciach jeździmy za meblami do domu. Oczywiście w tym momencie to tylko chodzenie, ale każda babeczka która przeszła przez ciążę wie, że taki spacer 2-3 godzinny daje wiele. Dzięki temu zaczęłam mieć więcej energii i lepiej sypiam. :) Ruch to zdrowie, nawet w zaawansowanej ciąży. Co prawda stopy są po tym trochę zmaltretowane, ale od czego jest masaż zrobiony przez męża. ;)
Remont dalej idzie pełną parą. W środę opróżniamy salon i zaklejamy futryny, a w czwartek malujemy. No... Mąż maluje, nie ja. W końcu znalazłam odpowiednie meble do salonu. Biała z połyskiem meblościanka z IKEI. Będę mieć wszystkie szafeczki na jednej ścianie i nie przekroczę 2 tys. Komody nie będzie, nie ma takiej potrzeby. Pusta ma stać? Do tego ława i narożnik. Potem malowanie przedpokoju i... uwaga... Robię kuchnię (będę mieć zmywarkę ^^)! Tu już na spółkę z teściami. Jeszcze łóżko z materacem do sypialni. Wreszcie coś się zaczyna dziać. :)
Wczoraj wypadł jeszcze jeden wydatek. Telewizor. Stary kompletnie padł. Nie chce się włączyć. No... Swoje to on już miał. Do tego, gdy był na dłuższym chodzie to piszczał aż głowa bolała. :-/ Jednak z tym będzie można dłużej poczekać. Wcześniej go nie było i jakoś sobie radziliśmy. Mundial się skończył, więc Tomkowi już nie będzie żal.
Wiem, że ostatnio zaniedbuję bloga ale... Brak mi na niego czasu i pomysłów. Mam non stop o ciąży pisać i dziecku? Ostatnio niestety monotematyczna się zrobiłam. Swoją drogą na nic innego czasu nie mam, jak tylko wicie gniazdka. Jak nie ciąża, dziecko, poród, to remont. Musicie mi to wybaczyć.

A tu moje wybrane łóżko.

bodzio.pl

A że ja ostatnio szaleję na punkcie białego... To szablon inny. ;)

czwartek, 3 lipca 2014

Jutro wielki dzień. :)

Jutro kolejne USG. Już nie mogę się doczekać jak zobaczę swoje maleństwo. :D A dziś przyszło już łóżeczko.




stylowi.pl