niedziela, 24 sierpnia 2014

38 tydzień ciąży

Z góry uprzedzam, że jeśli ktoś jest wrażliwy na tematy ciąży, porodu i co się z tym wiąże, to od razu może stąd wyjść.
Byłam ostatnio u gine na kolejnej wizycie. Robiła mi masaż macicy na przyspieszenie porodu. Raz, to maleństwo jest już dość duże i łatwiej będzie mi urodzić dzieciaka 3700 niż 4200. Dwa, to ze względu na moją toksoplazmozę lekarka nie chce dłużej trzymać małej w takim środowisku. Ale nie jest to jakieś wskazanie do cesarki. Mi to na rękę, bo już mam wybitnie dość. Plan był taki, że po tym masażu powinnam (ale nie koniecznie) urodzić w ciągu tygodnia. I... Od razu mówię, krew się w gabinecie nie lała, badanie trwało może nie całe 10 minut. Gine sama była tym zdziwiona i stwierdziła, że są pacjentki które przy tym z bólu się zwijają a ja... Ja sobie spokojnie leżałam i oddychałam przeponowo. Boleć bolało, ale bez przesady. Tak jakbym okres miała i tyle. Z resztą wyszłam z założenia, że przy porodzie będzie o wiele gorzej, więc teraz nie mam co marudzić. Po samym badaniu było dobrze. Najgorsze się zaczęło w nocy i następnego dnia. Po raz pierwszy miałam tak silne bóle przepowiadające. Zaczął mi nawet czop śluzowy odchodzić. Tylko... Właśnie. Czemu innym odejdzie cały za jednym zamachem, a mi stopniowo. I tak do dziś sobie tak powoli, powoli odchodzi. Na dodatek od jego wydalenia poród może się zacząć nawet po miesiącu. Jeśli do środy dalej tak będzie, to mam zrobić normalnie morfologię i mocz. A 3 września, dzień przed terminem mam kolejną wizytę i kolejny masaż. 
Zaczyna mnie to już irytować. W nocy nie mam jak się ułożyć. Każda pozycja jest niewygodna, chodzenie z takim dużym brzuchem też super nie jest. Zasada 3xS nic nie daje. Czyli schody, spacery i sex. Dodałam do tego jeszcze sprzątanie. Ale jak jeszcze raz umyję podłogę, to zedrę panele. Nawet okna pomyłam. Nie obyło się bez zrzędzenia Tomka przy tym, że nie powinnam. Jutro jadę do Warszawy, do mamy. Zrobię sobie mega spacer. Jeszcze trochę, a zacznę skakać.
W między czasie zdążyłam wrócić do rudego koloru. Blond to nie ja. Z tym, że następnym razem zafarbuję się na ciemniejszy, z racji, że jest to kolor który i tak się szybko wypłukuje.

Pozdrawiam.




4 komentarze:

  1. Złapałaś toksoplazmozę? Mojej koleżance lekarka poleciła napicie się bodajże oleju rycynowego i jak nie mogła urodzić, tak po wypiciu podobno trwało to moment:) Tylko mówię, co słyszałam:) Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tokso złapałam tuż przed zajściem w ciążę. Najgorzej jest jak jest to w czasie trwania ciąży.

      Usuń
  2. Ja też wszystko robiłam... i w końcu mąż seksu nie chciał, bo miał dość i wiesz... sama sobie przyjemność sprawiłam i w nocy zaczęłam rodzić ;p nie mniej - tydzień po terminie. i piłam herbatki z liści malin i oeparol brałam - nic to nie dało.

    Żyje, żyje ;) odpiszę na maila jak znajdę troszkę czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak mi kamień z serca spadł, widząc że jesteś. Już się martwiłam.
      Tydzień po terminie... Ile można czekać.. Nic urodzę giganta. :P

      Usuń