wtorek, 5 sierpnia 2014

Pierwszy i ostatni raz...

Pierwszy i ostatni raz ta baba mi ciążę prowadzi. Już nigdy więcej. Od jakiegoś tygodnia swędzi mnie skóra na ramionach i łydkach. Moja doktór stwierdziła, że to prawdopodobnie cholestaza i skierowała mnie do szpitala. Szukała wczoraj na wizycie dziury w całym. Nogi mi puchną, a ciśnienie mam w normie to na pewno zatrucie ciążowe, a swędzenie to potwierdza. Szyjkę mi zbadała i mam długa, więc na wczesny poród się nie zanosi, ale do szpitala na badania mam iść. Zwolnienia lekarskiego mi nie wypisała, bo stwierdziła, że na pewno mnie zostawią w tym szpitalu do końca ciąży, a jak nie to mogę już z macierzyńskiego skorzystać. Miesiąc przed porodem?! Walnięta?
No nic. Poczekałam na męża aż z pracy wróci, spakowałam torbę do szpitala i pojechaliśmy po 19.00. W miarę szybko zrobili mi KTG, pobrali krew do analizy... 3 godziny czekania na wyniki i... Lekarka w szpitalu zbadała mnie wzdłuż i w szerz. Nie było miejsca, w które by mi nie zajrzała. Wstępne wyniki wyszły bardzo dobre i na jej oko to nie cholestaza tylko się na coś uczuliłam co w ciąży się zdarza. Zbadała mnie ginekologicznie i... Okazało się, że moja szyjka jest krótka 2cm, ale mam się nie martwić, bo moja ciąża już teraz jest donoszona. Dokładne USG wszystko potwierdziło. Julcia jest zdrowa i bardzo ruchliwa. Dziś rano mam jeszcze podjechać po dokładniejsze badania. I to nie jest tak, jak mówiła mi moja doktór, że przy cholestazie leży się w szpitalu. Tak jest tylko w krytycznych przypadkach. A mój taki nie jest, bo przy wstępnych wynikach byłoby coś widać. Mogę mieć jakies małe stężenie kwasów żółciowych, ale wtedy stosuje się antybiotykoterapię. Maluszka wtedy nie trzyma się już długo w brzuchu u mamy. Cesarskie cięcie robi się w 37 tygodniu ciąży. Czyli Julcia byłaby na świecie za tydzień. Ale jak wyniki będą dobre, to po co.
Martwię się teraz tym zwolnieniem lekarskim. Moja gine poszła na urlop. Nie przekazała mnie innemu lekarzowi. Powiedziała, że jak będzie wszystko dobrze to mam iść już teraz na macierzyński a do rozwiązania chodzić do szpitala tylko na KTG raz na tydzień. Ona jest jakaś walnięta! To co teraz przez miesiąc zero wizyt lekarskich? Bo ona idzie na urlop? Co mnie to obchodzi? Jeszcze dziś muszę zapisać się na do jakiegoś innego lekarza. Może on mi wypisze zwolnienie. No bo co? Mam wrócić na miesiąc do pracy? Moja praca jest siedząca (nogi mi momentalnie spuchną), plus trochę fizyczna (segregatory z dokumentami swoje ważą) i teraz mam wrócić, dla jej widzi mi się?
Mam nadzieję, że uda mi się wszystko załatwić dzisiaj. Potem chcę jeszcze do dermatologa pojechać. Może przepisze mi coś na swędzenie, bo dziś przez to nie całe 3 godziny spałam. :(
Pozdrawiam.

http://www.ladiesandbabies.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz