niedziela, 7 września 2014

Izba przyjęć.

Mam dość. Ile można czekać. Dobra, ja rozumiem, że Julce może się nie spieszy, ale nie rozumiem czemu mój organizm wszystkie moje działania na przyspieszenie porodu ma gdzieś?
W sobotę byłam w szpitalu, w punkcie konsultacyjnym. KTG wyszło idealnie, lekarka mocniej niż zwykle zbadała mi szyjkę. Stwierdziła, że ma ona 1 cm, a rozwarcie jest na 2 cm. Kazała iść na długi spacer, wykorzystać męża seksualnie i napić się dwie łyżki oleju rycynowego. Zrobiłam wszystko, oprócz wypicia oleju. Miał być na przeczyszczenie, ale mnie czyści i bez niego. Już na spacerze miałam boleści, ale po masażu szyjki zawsze tak jest. Najgorsze zaczęło się gdzieś po 22.00. Dostałam skurczy, ale były dość dziwne. Nieregularne, krótkie. Bolały, ale nie tak bym miała nie wytrzymać. Po jakimś czasie były co raz częstsze, ale potem były rzadsze. Miałam totalny mętlik w głowie. To już, czy nie już? No nic. Stwierdziłam, że jedziemy na Izbę Przyjęć. Najwyżej mnie odeślą, ale będę spokojniejsza. I tam znowu KTG. Tym razem Julka nie chciała współpracować i sobie spała. Kazali wypić mi dwa kubki wody, usiąść i... Trochę się rozbudziła. Ale i tak dostało się jej od lekarza- "leniwe dziecko". Myślałam, że facetowi oczy wydrapię. Chyba zauważył, jak na niego patrzę, bo nie chciał mnie badać i przekazał innej lekarce. Ta na spokojnie już mi wszystko wytłumaczyła, że to są skurcze, ale tzw przepowiadające. Moja szyjka od rana się nie zmniejszyła i rozwarcie też jest takie samo. Mam jechać do domu, iść na spacer, wykorzystać męża i napić się oleju rycynowego. ZNOWU?!!!
I wiecie co? Mam to wszystko w dupie. Co bym nie robiła i tak nie przyspieszę porodu. Za dwa dni po raz kolejny mam jechać na KTG. Do tego czasu nie będę robiła nic by co kol wiek przyspieszyć. Mało tego po przyjeździe w nocy, zrobiłam to co mówiły położne w szkole rodzenia, a czego odradzała mi lekarka prowadząca. Wzięłam dwie nospy i poszłam się wykąpać. Bóle przepowiadające przeszły. Po co mam się męczyć przy nich, jak potem i tak się wystarczająco namęczę. Najwyżej będą mi poród wywoływać. A jak będę miała już skurcze właściwe, to nospa i kąpiel nie pomogą.

http://wizaz.pl/

1 komentarz:

  1. A ja pisałam o oleju rycynowym. Może spróbuj, już chyba nic nie stracisz. Trzymam kciuki i od razu przypomina mi się odcinek "Przyjaciół", jak Rachel nie mogła urodzić;)

    OdpowiedzUsuń