poniedziałek, 20 października 2014

Szok.

Ostatnio skończył się czas "wycieczek" rodziny i znajomych do mnie. Wreszcie mogłam z nimi wszystkimi porozmawiać na normalnym gruncie a nie przez telefon. Na początek był u mnie brat z żoną i córką, potem rodzice z siostrą, Ania, a na końcu dziadkowie z ciocią i moim ciotecznym rodzeństwem. Ale dzisiejszy wpis będzie się dotyczył reakcji mojego brata na pewną informację. Mam nadzieję, że mnie nie zlinczuje za ten wpis. :P

Będąc w ciąży jeździłam raz lub dwa razy w tygodniu do mojej mamy na pogaduchy. Pracuje na zmiany na kasie, więc dni wolne ma przeważnie w środku tygodnia. Któregoś dnia pytała się mnie jak chcę karmić? Jak butelką, to nic się nie stanie, bo przecież my z Marianem byliśmy tak karmieni. No byłam w lekkim szoku, ale dość szybko mi przeszło i za chwilę znowu szczebiotałam jak zawsze.

Kiedy Marian przyjechał ze swoją rodziną, jak to on starał się być trochę w stosunku do mnie lekko uszczypliwy. Kiedy usłyszał, że dokarmiamy Julkę butelką, powiedział że takie dzieci są potem grube, mają problem z nadwagą itd.
- Masz zupełną rację. - przytaknęłam mu i dodałam. - Patrząc na ciebie widać to gołym okiem.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - zdziwił się brat.
- No jak to co? Przecież ty i ja byliśmy butelką karmieni, nie piersią. To Madzia wyssała za nas wszystko. Myśmy nie spróbowali nawet choć kropelki mleka z piersi naszej mamy.
Brat tak jakby zastygł. Przełknął głośno ślinę.
- Ale na pewno?
- No tak! Nie wiedziałeś? - i opowiedziałam mu to co mi mama kiedyś tam mówiła.
Potem temat rozmów zmieniliśmy, bo ta informacja widać bardzo przygnębiła Mariana. Niestety po 5 minutach, on dalej siedział jak słup soli i patrzył się tylko tępym wzrokiem. Po chwili nie wytrzymał i wypalił dalej będąc w ciężkim szoku:
- Ale nie ściemniasz mi?
- Nie. Jak nie wierzysz to zapytaj się mamy.
Przez kilka chwil dalej był zszokowany, ale po pewnym czasie mu już trochę przeszło.
Zupełnie nie rozumiem co go tak do żywego dotknęło? Jak pisałam na początku, sama byłam na tę rewelację lekko zdziwiona, ale żeby aż tak? No jeju. Mama karmiła nas mlekiem modyfikowanym i tyle. Dzięki temu nikt mi już kitu nie wciśnie, że dzieci karmione piersią rzadziej chorują od tych karmionych mieszanką. Tylko ta reakcja brata...
Facieci zdecydowanie są delikatniejsi od nas. Słaba płeć.

polki.pl

3 komentarze:

  1. Słyszę ile zalet przypisuje się karmieniu piersią, pewnie nie bez racji. Ja jednak swoje dzieci bardzo krótko karmiłam, w zasadzie symbolicznie i przyznaję, że w dzieciństwie prawie wcale mi nie chorowały - ot taka norma, raz w roku może coś poważniejszego wypadało. Urosły też jak należy i nie mają problemów z nadwagą... Ale piersią też taniej wypada ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja karmię swoim mlekiem ale z butelki, plus mieszanka :P
      Moim zdaniem powinno się z dzieckiem jak najczęściej z maluchem na spacery wychodzić, by się uodporniło.

      Usuń
  2. Ha ha, trochę brata przygasiłaś:) mam nadzieję, że nie zburzyłaś mu tym świata. Ja nawet nie wiem, ale teraz zapytam. Otwierasz nowy rozdział w moim życiu:) Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń