czwartek, 20 listopada 2014

środa, 12 listopada 2014

Lekarz, lekarzowi nie równy.

Niedawno byliśmy z Julką na szczepieniach. Dostaliśmy od neurologa wytyczne aby zastosować u niej szczepionki acelularne. Kompletnie nie wiedzieliśmy o co chodzi, no ale nie my jesteśmy lekarzami, nie studiowaliśmy medycyny. Lekarka uspokoiła nas, powiedziała, że pediatra będzie wiedział o co chodzi. Tak więc poszliśmy na pierwsze szczepienia.
Zdziwiliśmy się, gdy pani pediatra spytała się nas, co to są te szczepionki acelularne bo ona nie wie jak dziecko zaszczepić. A z racji, że Julka jest pod opieką neonatologa w Centrum Zdrowia Dziecka, to wysłała nas po informacje do niego. Pani neonatolog opieprzyła mnie, że to my wybieramy dany pakiet i radzi zmienić pediatrę jak nie wie co to są szczepionki acelularne. Ale sama nas też nie poinformowała.
Tak więc Julcia jest zaszczepiona na razie tylko przeciwko żółtaczce, gdyż to kontynuacja ze szpitala. A dalej? Dalej się dowiedziałam sama co to są szczepionki acelularne, jak mi żaden lekarz nie umie powiedzieć. To takie, które zawierają krztusiec bezkomórkowy. Ogólnie rzecz biorąc jest mniej efektów ubocznych po takim szczepieniu, np. brak temperatury. Są one płatne, ale z racji, że mamy adnotacje od neurologa, to są bezpłatne.
Tylko chyba mi się zdarzają tacy lekarze. Zawsze mam z nimi jakiś problem. A przecież nie jest chamska i niemiła. Staram się być uprzejma i kulturalna. Ale chyba muszę się zmienić w jakiegoś małego skurwysynka.

 http://www.msennik.pl