wtorek, 3 lutego 2015

Postanowienia noworoczne.

Zauważyłam, że nie napisałam o swoich postanowieniach noworocznych. Chociaż pisanie o nich w lutym jest czasem idealnym dla mnie. W moim wypadku mają one sens właśnie od tego miesiąca. Czemu? Ponieważ styczeń zazwyczaj obfituje w imprezy, nie mam wtedy głowy do samokontroli.

Postanowienia na rok 2015.

1. Dieta 1000 kcal. Jest to dieta która najlepiej mi wychodzi, a także nikt mi nie mówi co mam jeść. Sama ustalam sobie posiłki.
a) Na początek chcę schudnąć 10 kg w ciągu dwóch miesięcy. Z moją waga 94,5 kg to nie będzie trudne. Im człowiek grubszy to pierwszych kilogramów jest więcej.
b) Do lata chcę osiągnąć wagę z przed ciąży, czyli 77 kg.
c) Kontynuować dietę w czasie lata. Dwa lata temu odchudzałam się od lutego do lipca. I nie wiem czemu nie kontynuowałam odchudzania dalej. Lato podziałało na mnie jak totalny luz bluz.
d) Nie przerywać i odchudzać się od końca roku.


2. Regularnie ćwiczyć. Na początek minimum 3 razy w tygodniu po 30 minut. Co będzie dalej, wyjdzie w praniu. Mam w planach kupienie orbitreka. Coś nowego, bo zazwyczaj ćwiczyłam z Mel B. Jednocześnie smarować się żelami i kremami.


3. Zapuszczanie włosów. Do fryzjera będę chodzić raz na 3 miesiące, na podcięcie końcówek. Po odroście widzę że przez dwa tygodnie włosy urosły mi 6 milimetrów.


4. Powrót do naturalnego koloru włosów. Ja wiem że mi w rudym ładnie itd ale odrosty, oraz sprany kolor bardzo mnie denerwuje. Mam taki ciągły konflikt wewnętrzny i to się objawia tym, że non stop zmieniam kolor. Na głowie nie miałam jeszcze fioletowego. Zielony mi wyszedł jak zastosowałam zły odcień farby. Chciałabym choć trochę osiągnąć stan ZEN i być w końcu zadowolona ze swojego koloru. Może powrót do młodzieńczych włosków mi to umożliwi. Przy okazji poprawie sobie kondycję włosów.


5. Zrobić prawo jazdy. W sumie muszę, bo od października na uczelnie jakoś dojeżdżać trzeba.

 Dobra, przynajmniej można sobie pomarzyć o takim samochodziku. :)

6. Tak, mam zamiar iść na studia tylko jeszcze nie zdecydowałam się na kierunek. Jakieś propozycje? Z natury jestem humanistą.


7. Znalezienie czasu na przeczytanie książki. Minimum jedna na dwa miesiące.



8. Nie kupować książek do puki nie przeczytam tych które mam.


9. Pozwalać sobie na trochę luzu w życiu codziennym. W końcu ma być przyjemnie. :)

10. Wyjechać z rodzinką na wakacje. Proszę tylko o dwa tygodnie wakacji. To chyba nie za dużo? Plaża, morze, córcia i mąż. MMmm...


A jak wasze postanowienia? Już jakieś realizujecie? :)

Ps. Zmieniłam szablon. Nie wiem jak Wy, ale ja tęsknie już za wiosną.

10 komentarzy:

  1. Yyyy, dieta 1000 kcal, czyli 1000 kcal dziennie? Przecież od tego sobie metabolizm popsujesz. To zdecydowanie za mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest odpowiednio zbilansowana to nic nie powinno się popsuć tylko poprawić. Z resztą tę dietę polecił mi mój ex dietetyk. Więc chyba nie jest taka zła.

      Usuń
  2. 3mam kciuki za Twoje postanowienia - oby Ci się udało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Jak na razie z dietą idzie mi topornie.

      Usuń
  3. O widać po tym szablonie, że ci tęskno do wiosny :-) Dużo masz tych postanowień, ale to może i dobrze, bo na pewno Coś z tego uda się zrealizować - patrząc realistycznie, bo nie znam nikogo, kto na 100 % by się wyrobił, czego mimo wszystko Tobie życzę. Dieta trochę restrykcyjna, przytaknę Polowaniu na zdrowie, tym bardziej, że wspominałaś o niekończącym się przeziębieniu... Moje znajome z dużej wagi schodziły przy pomocy dietetyka, zawsze to mniejsze ryzyko, że nabawimy się niedoborów, ale Ty już wspominałaś o dietetyku. Tyle, że tysiąc kalorii to ja na pewno cierpiałabym głód - piszę tak, bo to znam z własnego doświadczenia, które nie było najlepsze. No i tego luzu w życiu codziennym życzę, jak człowiek wypoczęty, to od razu świat wydaje się piękniejszy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaja, dlatego postanowienia noworoczne muszą być tak skomponowane by dało się je zrealizować. :D
      1000 kcal to nie jest dieta głodowa, trzeba wiedzieć co daje nam więcej energii a nie jest tak kaloryczne. Np. chleb razowy, żytni, jajko sadzone (bez tłuszczu), pierś z indyka itd. Poza tym dałam sobie trochę luzu minimum 1000 do 1500 max. I wychodzi że co dziennie spokojnie na luzie zjadam ok 1350 kcal. Dieta czy nie, jedzenie musi sprawiać przyjemność! :D
      Zdecydowałam się na coś takiego, bo jak byłam prowadzona przez jednego dietetyka to owszem chudłam i niby zdrowo się odżywiałam, ale bolał mnie brzuch. U kolejnego wyszło że nie wszystko mogę jeść (za odpowiednią cenę robił kompleksowe badania) i to przez to miałam boleści. A jak jeść, to w ograniczonych ilościach. Teoretycznie powinnam jeść produkty bez glutenu :P
      Już raz na tej diecie na trwale schudłam. Tylko przyszła ciąża i mi szyki pokrzyżowała ^^

      Usuń
    2. Ja też nie jestem zwolenniczką 1000 kcal, nawet 1350 nie jest najlepszym pomysłem. Lepiej dbać o zdrowe nawyki. za resztę planów trzymam kciuki :D

      Usuń
  4. Pod wieloma mogłabym się podpisać, ale Twój plan jest bardzo ambitny. Ja na pewno chcę iść od kolejnego roku akademickiego na studia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może pójdę na jakieś humanistyczny kierunek. Jest większe prawdopodobieństwo, że go ukończę. No... Ewentualnie zawsze zostaje grafika komputerowa oraz zarządzanie i marketing. :P

      Usuń
  5. Weszłam i nie poznałam przez te zmiany:) Jak chcesz skutecznie schudnąć to polecam dietę o niskim IG. Sprawdzone na sobie i bliskich, na których nic nie działało.

    OdpowiedzUsuń