poniedziałek, 9 marca 2015

Moja motywacja rośnie.

 Moja dieta trwa. Dwa tygodnie temu miałam jakiś zastój. Po mimo ćwiczeń i diety nic mi nie spadało. Mało tego wszystko rosło w górę. Byłam na skraju rezygnacji. Mogłam ćwiczyć godzinę dziennie, nic się nie udawało, nic nie szło zgodnie z planem. Stwierdziłam, że nie mogę sobie odpuścić, że to w zasadzie początek. Poza tym odchudzanie to dla mnie też taka szkoła organizacji swojego życia od początku. W zasadzie wszystko co robię muszę podporządkować Julce. Ona ma różne dni. Czasem śpi w ciągu dnia 4 godziny, ale czasem z przerwami tylko 20 minut. Plus jest taki, że jest na tyle wyrozumiałym dzieckiem iż mogę ćwiczyć obok niej, gdy ona się bawi. Mało tego bardzo lubi jak robię brzuszki i pajacyki. Bardzo ją te ćwiczenia śmieszą. :D


 A z tym wyzwaniem ostatnio ćwiczę. Został mi ostatni tydzień. Czy do tego czasu coś mi to dało? Podniosła mi się bardzo kondycja, ale jakiejś spektakularnej utraty wagi nie zanotowałam. Wspomnę jeszcze, że oprócz wyżej wymienionych ćwiczeń, dodaję 10-15 minut na orbitreku. Ale jak tak dalej będzie szło przerzucę się na dietę mojego ex-dietetyka. Puki co w przeciągu miesiąca schudłam 3.5 kg. Oby teraz poszło lepiej.

Ostatnio zostałam nominowana przez Plantację Pozytywnych Myśli do napisania mojej lekcji życia. Długo się nad tym zastanawiałam. Jaką lekcję dało mi życie, lekcję pokory? Było ich wiele, ale z racji że nie dotyczą bezpośrednio tylko mnie, nie mogę ich tu opowiedzieć. Myślę, że osoby z nimi związane były by niezadowolone, że to opisuję. Dlatego też nie dam żadnej nominacji.

Życzcie mi powodzenia w dalszym odchudzaniu. ;)