czwartek, 27 sierpnia 2015

Zarządzanie, dziennikarstwo, socjologia, administracja?????

Jak Wam mijają te ostatnie dni sierpnia? Dzieci przygotowane do szkoły? Ci co studiują mają jeszcze miesiąc laby. Ja mam jeszcze miesiąc aby zdecydować się na odpowiedni kierunek. Taaaa... Jeszcze mam jakieś wątpliwości. Te przedmioty ścisłe...
To jest tak... Kiedyś jak wybierałam studia, to bardziej pod przyszłą pracę i oczywiście co mnie interesuje. Pierwsze studia nie wypaliły. Wiecie ta młodość... Człowiek chce trochę poszaleć itp. Kolejne studia wypaliły ale uczelnia już nie. Aby obronić się na innej uczelni musiałabym nadrobić dość solidną różnice programową. Nie 2-3 przedmioty ale tak 6-7. Teraz jak wybieram uczelnie myślę o swojej obecnej pracy aby ją utrzymać po wychowawczym, ale też o tym by być na tyle elastyczną aby w przyszłości znaleźć gdzie indziej zatrudnienie. I niby się zdecydowałam... Jednak gdy zobaczyłam przedmioty, to mi się włos na głowie zjeżył. Przedmioty ścisłe, mocno ścisłe... W co ja się pakuję. Potem zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać. Co za różnica jaki kierunek skończę. To mi nie da pewności, że potem będę mieć pracę. Wiec dlaczego nie studiować tego co się lubi. I tak znowu myślę o studiach humanistycznych, że kiedyś chciałabym iść na edytorstwo i moje myśli krążą wokoło dziennikarstwa.
Nie chce by mi ktoś powiedział, co mam robić. Ale chcę choć  jedno światełko zobaczyć, co mi w głowie trochę przejaśni.
Pozdrawiam, z wielkim bólem głowy.
Ps. Zapraszam na bloga marin-stories. Na razie skromnie. Ale z czasem bardziej rozbuduję bloga.


 http://www.maturanews.uczelnie.pl/

sobota, 22 sierpnia 2015

Wychowawczy i decyzja o studiach.

Poszłam na wychowawczy. Jeszcze mnie czeka wykorzystanie urlopu wypoczynkowego, ale oficjalnie od połowy października jestem na wychowawczym. I tak do puki Julcia nie skończy 3-4 lat i nie pójdzie do przedszkola. Chyba, że do tego czasu coś zmienią. Na razie wypisałam wniosek na rok.

Myślę, że decyzję przeważyła sytuacja u mnie w firmie. Niedawno ją sprzedali. Mieli nie zwalniać pracowników przez 4 lata, ale jest haczyk. Ten pracownik musi pracować minimum 5 lat. Czaicie? W gazetach tego już nie napisali. Jest wiele negatywnych skutków o których nie mówi się w prasie. To jest właśnie ta manipulacja przez media i nie tylko. Jak się nad tym głębiej zastanowić, to się nie dziwię, że młodzi ludzie wyjeżdżają za granicę. Co z tego, że jest demokracja, jak jesteśmy nagminnie oszukiwani przez państwo. Ale dziś miało być nie o tym.

Chciałam napisać, jak bardzo się cieszę ze swojej decyzji. Zdaję sobie sprawę, że Julce w żłóbku nic takiego złego by się nie działo. Jednak nie miałabym tego komfortu obserwowania na co dzień rozwoju mojej córeczki. Przyznam szczerze, że co dziennie mnie zaskakuje. Jeszcze dwa tygodnie temu nie chodziła. A teraz nie chce nawet być prowadzona za rączkę, ona wszędzie sama pójdzie. Zauważyłam również, że jak coś ode mnie chce to woła "mamu, mamu". Często powtarza "koje, koje", co kol wiek to znaczy. Jest wtedy mocno rozbawiona.

Od października planuję iść na studia, kierunek zarządzanie, na uczelnię im. Bogdana Jańskiego. W necie się o niej dobrze wypowiadają i zajęcia podobno są tylko w piątki i soboty, co mi BARDZO odpowiada. Dość drogo za semestr, bo 4 tys. Ale nie jest to 7,5 tys. Mam nadzieję, że dobrą podjęłam decyzję, bo to będą moje już trzecie studia. Obym te w końcu skończyła. Nie wiem jak sobie z przedmiotami ścisłymi poradzę, bo nigdy mi dobrze nie szły. A w liceum to wręcz tragicznie. 
Czy ktoś może mi coś więcej powiedzieć o wyżej wymienionej uczelni? Coś o profesorach i jak przebiegała na koniec obrona licencjatu, łącznie ze współpracą z promotorem?

Pozdrawiam. :)

Ps. Mam nadzieję, że małolaty na tej uczelni mnie nie zdominują. Inaczej będę się czuć mega staro. :P

 

środa, 19 sierpnia 2015

60-letnia mama.

Dziś będzie o moich odczuciach jakie mam za każdym razem gdy widzę w gazecie nagłówek o 60 letniej aktorce, mamie bliźniaków. Jak zwykle temat podzielił Polskę na pół a moim zdaniem na trzy. Na tych co wieszają na niej psy i na tych, którzy serdecznie są za nią. A czemu mówię, że jeszcze na tę trzecią część? Bo jeśli ktoś się z nią nie zgadza, to nie znaczy, że "wiesza na nią psy". Myślę, że ta  część stoi gdzieś po między i jest bardziej obiektywna, nie daje się zmanipulować przez media i też przez tę aktorkę oraz jej znajomków.

Kobieta ostatnio wypowiadała się, że nie może zrozumieć czemu nie przysługiwał jej macierzyński. Otóż dlatego, gdyż jest na emeryturze (ostatnio naprowadziła ją na to Kinga Rusin). Może jest możliwość rezygnacji z emerytury po to by przejść na macierzyński? Tylko pewnie szybko by się okazało, że pieniądze jakie by otrzymywała są mniejsze, niż które obecnie dostaje. Śmieszy mnie fakt, że napisała pismo do pani premier o przyznanie do emerytury 500 zł więcej. Nie dziwię się, że dostała odpowiedź negatywną. Gdyby jej przyznali te 500 zł więcej, to by musieli zrobić tak z milionem innych polaków. Czy ta pani nie rozumie, że nie jest jedyna w ciężkiej sytuacji życiowej (nie ważne czy przez dzieci, czy po prostu za niską przyznaną emeryturę, czy jakiś inny wypadek losowy)? Cały czas mam wrażenie, że z racji iż jest aktorką, to powinno się jej coś należeć. No ludzie! Też ma kobieta tupet! A już mnie zgorszyło jak powiedziała "Ja tego nie rozumiem, to jest tylko 500 zł". To jest aż 500 zł. Jakby mieli jej dać, to by musieli dać innym i robi się z tego duża kwota. Szczerze jej współczuję, ale od początku ton jej wypowiedzi jest okropnie samolubny. Nie płaciła składek, jak to powiedziała "To jest aż 1000 zł, nikt tego nie płaci". Na jakim ona świecie żyje? Zwykły, szary człowiek, zarabiający swoją szarą pensję płaci te składki. Rozumiem, ona może obracać się w towarzystwie wielkich gwiazd, które mają gdzieś takie składki. No to teraz ma... Nie wierzę też w zapłodnienie naturalne. Gdyby takowe było, to ojciec miałby obowiązek płacenia alimentów. Ona koniecznie chce zataić jego tożsamość. Może to było poprzez gwałt, więc myślę, że inaczej każdyby do jej sytuacji podszedł. Nie mam pojęcia czy matce, która urodziła dzieci z gwałtu należy się jakiś dofinansowanie z państwa. A jak nie, to powinno. Już by była inna sytuacja (bardziej klarowana a nie taka mętna), inna rozmowa, inne wnioski. Dlatego myślę, że to było sztuczne zapłodnienie, na które ktoś musiał wyłożyć pieniądze. Wiec niech ta osoba ją wspomoże.

Ale uważam również, że jeśli matka dzieci ma trudną sytuację z rożnych powodów, nie ważne czy ma 15 lat, czy 90 lat, to powinno się jej jakoś pomóc. O tym powinno się mówić i o wielu innych przypadkach. Ostatnio w tv pokazywali kobietę piątki dzieci, gdzie mieszkali w domu, który grozi zawaleniem. Ojca nie ma, bo nie żyje (na polu piorun w niego strzelił o ile dobrze pamiętam). Została sama z dziećmi i gospodarstwem. Całe szczęście sąsiedzi jej pomagają. Czemu o takiej matce nie napiszą obszernych artykułów, nie zaproszą do TVN-u?
Myślę, że media też sporo przekłamują i dużo nie mówią, są nieobiektywne. Ludzie związani w jaki kol wiek sposób z show biznesem wiedzą jak to działa i na maksa to wykorzystują. Czasem jak słucham co mówią w wiadomościach, jak niby eksperci się wypowiadają, to mam odruch wymiotny. Czy oni nie zdają sobie sprawy, że jest milion Polaków, którzy nie wierzy w ich (sorry) pieprzenie? Na prawdę myślą, że ludzie są aż tak tępi? To już lepiej obejrzeć jakiś film. Np. "Władcę pierścieni" lub "Gwiezdne wojny", też fantasy i science fiction.

Pozdrawiam.

http://lustro-blizna.blogspot.com/2013/08/imperium-za-ojca-michnika-kontratakuje.html

środa, 12 sierpnia 2015

Nie wiem jak Wy ale ja mam dość tego gorąca. No ile można. Dla mnie idealna temperatura na lato to 25-28 stopni max. Dobrze, że na podwórku stoi basen bo nie wiem jakby to było bez niego. Do tego Julcia ma katar i jest bardzo męcząca. Chce się ciągle przytulać i być na rękach. 12 kg nosić w takie upały to duży wyczyn. Jak ja tęsknie za jesienią. Zapach suchych liści w powietrzu. T_T Ona i wiosna to zdecydowanie moje ulubione pory roku. Z tej racji kilka jesiennych obrazków ze stylowi.pl








Od razu mi lepiej.
Rozumiem, że my Polacy mamy naturę narzekaczy. Dobrze jak nie za dobrze. Lato jest wspaniałe, bo człowiek czuje się od razu wylajtowany. Nawet jak pracuje. Mózg wszystko inaczej odbiera. Można chodzić lżej ubranym. Uwielbiam, to że nie trzeba zakładać ciężkich buciorów. Stopa jest odkryta. Ale 35 stopni w cieniu (tyle pokazywał u mnie wczoraj termometr) to gruba przesada. A jak jest z Wami? Macie jakieś patenty na upały?
Pozdrawiam.

piątek, 7 sierpnia 2015

Pierwsze dni na diecie od dietetyka.

Witam, witam!

Miał być wpis o Krynicy Morskiej. Ale powiem szczerze, że nie mam nic ciekawego na ten temat do powiedzenia, tak z perspetywy matki mającej 10-miesięczne dziecko. Wiem, że jest kilka interesujacych wycieczek po Zalewie Wiślanym i tyle.

Dziś jednak o diecie. Kilka lat temu miałam przepisaną dietę od P. Jaśkiewicza. Wspominałam o tym w poście o postanowieniach noworocznych. Miałam do niej nie wracać bo w jej czasie często bolał mnie brzuch. Ale... Przeprosiłam swoją starą dietę i jestem na niej od dwóch dni. I powiem wam, że przez ten czas ubyło mi już 1,5 kg. Ból brzucha jednak mnie nie ominął, bo się przeżarłam. Tak, dobrze słyszycie. Przeżarłam się. Na tej diecie się je i jeszcze raz je, trzeba tylko trzymać się wyznaczonego gramarzu. Do WC latałam 5 razy. Razowe pieczywo jednak robi swoje. Przeszłam na nią tylko dlatego, że nie mam czasu liczyć kalorii przy dziecku.
Do ćwiczeń nie mam teraz siły. Przy takim upale to ja marzę tylko o basenie. Czekam aż mała zaśnie i chlup do wody. Super, że mam taką możliwość.

Julcia zaczyna już sama chodzić. Mało tego wchodzi na fotel, duże łóżko, szafkę tv itp. Nie wukluczone, że to przez ciągłe latanie za nią spada mi waga.
Obcięłam też włosy. Tak wiem miałam zapuszczać ale... Przy moich grubych i gęstych włosach to nawet długość do ramion stanowi problem. Mówię poważnie. Do tego końcówki mi się tak łamały, że nawet olejowanie nie pomagało. Musiałam je obciąć.

Pozdrawiam.