piątek, 7 sierpnia 2015

Pierwsze dni na diecie od dietetyka.

Witam, witam!

Miał być wpis o Krynicy Morskiej. Ale powiem szczerze, że nie mam nic ciekawego na ten temat do powiedzenia, tak z perspetywy matki mającej 10-miesięczne dziecko. Wiem, że jest kilka interesujacych wycieczek po Zalewie Wiślanym i tyle.

Dziś jednak o diecie. Kilka lat temu miałam przepisaną dietę od P. Jaśkiewicza. Wspominałam o tym w poście o postanowieniach noworocznych. Miałam do niej nie wracać bo w jej czasie często bolał mnie brzuch. Ale... Przeprosiłam swoją starą dietę i jestem na niej od dwóch dni. I powiem wam, że przez ten czas ubyło mi już 1,5 kg. Ból brzucha jednak mnie nie ominął, bo się przeżarłam. Tak, dobrze słyszycie. Przeżarłam się. Na tej diecie się je i jeszcze raz je, trzeba tylko trzymać się wyznaczonego gramarzu. Do WC latałam 5 razy. Razowe pieczywo jednak robi swoje. Przeszłam na nią tylko dlatego, że nie mam czasu liczyć kalorii przy dziecku.
Do ćwiczeń nie mam teraz siły. Przy takim upale to ja marzę tylko o basenie. Czekam aż mała zaśnie i chlup do wody. Super, że mam taką możliwość.

Julcia zaczyna już sama chodzić. Mało tego wchodzi na fotel, duże łóżko, szafkę tv itp. Nie wukluczone, że to przez ciągłe latanie za nią spada mi waga.
Obcięłam też włosy. Tak wiem miałam zapuszczać ale... Przy moich grubych i gęstych włosach to nawet długość do ramion stanowi problem. Mówię poważnie. Do tego końcówki mi się tak łamały, że nawet olejowanie nie pomagało. Musiałam je obciąć.

Pozdrawiam.



3 komentarze:

  1. U mnie to samo z Olkiem. Wszędzie włazi...Dla mnie to szok, bo Ada miała 15 miesięcy jak zaczęła chodzić. A na czym polega ta dieta? Jak się dużo je to ja bym się cieszyła? :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja poszłam 8 miesięcy przed ślubem. Ale dietę rozpisaną trzymam do dziś. :)

      Usuń