środa, 30 września 2015

Czas się dłuży.

Jak mija Wam ostatni dzień września? Mi super. Chyba zdecyduje się na spacer z małą. Chorowała ostatnio, ale widzę, że jest już o wiele lepiej. Z resztą, mam zielone światło od lekarza. Przy okazji zrobię zdjęcia jak wygląda miejsce gdzie mieszkam. Moje małe zadupie. ;) Małe bo jednak autobus ztm tu dochodzi.
Nie mogę doczekać się pierwszych zajęć na studiach. Jakby się dało, to bym je przyspieszyła. Ale tak mi się strasznie czas dłuży. Do tego ostatnio przedłużyłam umowę z PLAY. Czy ktoś może mi powiedzieć ile trwa realizacja zamówienia w tej sieci? Co prawda nie minęło jeszcze 7 dni roboczych. Niestety nie należę do cierpliwych osób. -_-' Przez to czas jeszcze bardziej mi się ciągnie. Okropność. Spędzanie go miło i przyjemnie wcale go nie skraca.
Jak widać na załączonym zdjęciu jesieni na drzewach za bardzo nie widać. ;) Pod drzewami są jakieś chaszcze. Łąką nawet nazwać tego się nie da.

 http://marin-memories.blogspot.com/

Pozdrawiam. :)

czwartek, 17 września 2015

A może się coś ułoży?

Dziś zapisałam się na studia. :) Taaaaak. Zdecydowałam się na Administrację. To chyba w miarę elastyczny kierunek. Więc nawet jak zmienię pracę, to powinno być wszystko dobrze. Chyba że nagle będę chciała skierować swoją karierę w zupełnie inny kąt. Ale mi to nie grozi. Jak większość ludzi chcę pracować 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku przy biurku. Może moja firma wejdzie po tych kilku latach na dobre tory i mnie nie zwolnią? Będę też chodziła na zajęcia z koleżanka z poprzedniego kierunku. Super! Będzie, będzie zabawa, będzie się działo...! :D Wiadomo, że z kimś zawsze raźniej :P

Od niedzieli ograniczyłam słodycze. Przez dwa dni nic nie jadłam, po czym we wtorek zjadłam 1 małe opakowanie ciasteczek belvita, a w środę pół jagodzianki. Dziś z takich nadprogramowych produktów zjadłam kajzerkę z masłem i miodem. Jednak po mojej wadze już widać, że nawet minimalne ograniczenie spożycia słodyczy dużo daje. W sobotę Julka będzie obchodzić roczek, a także Zuzia, córa mojego brata. Więc jednego i drugiego tortu muszę spróbować. Jak coś zostanie to... Rozdam gościom by mnie nie kusiło, bo jednak torty uwielbiam. Walka ze słodyczami jest ciężka. To taki sam nałóg jak palenie papierosów, czy picie alkoholu. Masakra.

Wszystko zaczyna dobrze się układać. Moim obecnym zmartwieniem jest to, iż nie mam w co się ubrać na te studia. Nie, to nie jest oklepane. Bo w domu jak się siedzi, to zdecydowanie między szarymi a czarnymi dresami raczej trudne nie jest. A na uczelnie nie pójdę w gaciach po domu. Owszem mam ciuchy. Mam całą szafę zawaloną ciuchami ale większość jest na Marin mieszczącą się w przedziale 75 kg a 84 kg. Czyli muszę do 16 października zgubić te 5 kg.
Życie jest ciężkie. A raczej ja jestem ciężka do życia.

Pozdrawiam.

Ps.Chyba to słońce daje mi dziś tyle endorfin! :D

 www.demotywatory.pl

sobota, 12 września 2015

Jakie studia.

I mam kłopot. Październik się zbliża a ja na nic się nie zdecydowałam. Nawet straciłam zapał czy w ogóle iść. Obecnie jest mi wszystko jedno. Ale jak mam kolejny rok przesiedzieć w domu tylko z dzieckiem, które oczywiście kocham i jest mega absorbujące, to zaczynam się dusić. Czuje wewnętrzne obrzydzenie, że nic dla siebie nie robię. Oczywiście nikt za mnie kierunku nie wybierze. Ale z własnego doświadczenia wiem, że studiowanie ogólnikowych kierunków, jak administracja, zarządzanie czy politologia jest bezsensowne.
Już mnie głowa boli. ><
Dieta też mi nie idzie. Moja motywacja się gdzieś sie ulotniła. Jestem normalnie w świecie zmęczona i nie mam siły myśleć. Chce mieć kurewski święty spokój. Potrzeba mi... Melisy.

http://fabrykamemow.pl/memy/239348

Pozdrawiam.

poniedziałek, 7 września 2015

I gdzie te kawały o facetach?

Dzisiejszą notkę pisałam i pisałam i w końcu ją skasowałam. Miało być o tym dlaczego nie ma żadnych żartów, skeczy, kawałów, czy stereotypów na temat mężczyzn i mężów. I im się w temat zagłębiałam to doszłam do wniosku, że te wszystkie podśmiewki piszą sami faceci. Stwierdziłam też, że faceci są bardziej skomplikowani niż kobiety.

Powiedźcie mi dlaczego mężczyzna dąży do ślubu? Utarło się, że to kobiety zaciągają narzeczonych przed ołtarz. A jak on bierze go dobrowolnie i otwarcie o tym mówi, to jest od razu podejrzenie, że ona jest w ciąży. Najgorsze jest to, że taki wniosek wysuwają inne kobiety. Taki strzał w kolano dla własnej płci. Czemu na forum swoich kolegów mężczyzna nie umie przyznać się do chęci zawierania związku małżeńskiego. Brak mu jaj?

Często się mówi, iż mężczyzna bardziej cierpi na sali porodowej, niż kobieta rodząca. Taki jest jeden ze stereotypów. A społeczeństwo często stereotyp bierze na poważnie. Czy ludzie głoszący takie bzdury wiedzą co to znaczy *"stereotyp"? Czy wiedzą jaki jest ból porodowy? Niedawno usłyszałam, że "kobieta jest do tego zaprogramowana". Serio? Zaprogramowana do porodu i bólu z nim związanym, bo taka jest jej fizjologia? Osoby które tak twierdzą są psychicznie chore i powinny się leczyć.

W kawałach często jest mowa o wrednych żonach, ciągle zrzędzących. Panowie! Gdybyście słuchali swoich żon ze zrozumieniem i brali sobie do serca to co mówią, one nie musiałyby narzekać. Jeżeli żona wam non stop gdera nad głową, że np. z kranu cieknie, to najwyraźniej trzeba coś z tym zrobić i go naprawić. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy pan potrafi naprawić kran, lodówkę, pralkę itp. Nie każdy jest złotą rączką. Powiedzcie to żonie. To nie jest żadna ujma na honorze. Ale inny przykład. Załóżmy, że słyszycie od żony, by nie pozwalać dziecku na wszystko i patrzeć co ono robi. Oznacza to, że jak latorośl chce pobawić się lakierem do paznokci, to ten lakier trzeba mu zabrać i wytłumaczyć "nie wolno bo możesz odkręcić i wypić, a wtedy pojedziesz do szpitala i długo z niego nie wyjdziesz". Nie macie wyobraźni? Mało mówią w telewizji, że dziecko proszek do prania połknęło? To jest bardzo brutalny przykład. Ale jeśli dziecię lakier wyleje na dywan, kanapę czy podłogę, to liczcie się z tym, że to WY będziecie to sprzątać.

Nie wiem, czemu nie ma kawałów na temat mężczyzn czy mężów. Przecież oni nie są idealni. A jest szerokie pole do popisu na ich temat (np. Jaki jest ulubiony sport każdego męża? Ćwiczenie palca na pilocie.) Ktoś może mi zarzucić, że przecież to żarty, tak do pośmiania się, nie mogę brać tego na poważnie. Ale czy nikt nie pomyśli, że są one krzywdzące i często chamskie? Jeśli dalej nie dochodzi to spytam w inny sposób. Czy miło się zrobi jakiemuś synowi, jak na jakieś imprezie usłyszy żart na temat swojej matki? Zapewne zaraz byłaby jakaś bójka.


Pozdrawiam.


*stereotyp: uproszczony obraz kogoś lub czegoś, zwykle oparty na częściowo fałszywych sądach, funkcjonujący w świadomości społecznej i niełatwo zmieniający się. (http://sjp.pl)

Ps. Zapraszam na marin stories.

wtorek, 1 września 2015

Dzień Blogów.

Od Gaji wiem, że dziś jest Dzień Blogów. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Myślę, że to super sprawa bo można podzielić się dalszymi swoimi inspiracjami, oraz kolejnymi ekstra blogami. Nie wiem czy będę miała aż pięć blogów do pokazania. Nie mam tak czasu na śledzenie wszystkiego. (Ten post pisze drugi dzień). W zasadzie moja lista ściśle związana jest z radami jakie poszukuje w internecie i opiniami na dany temat.

No to zaczynam:

1. Na Biegalnie natknęłam się, gdy szukałam odpowiedzi na pytanie "Jak schudnąć po ciąży i czy się da". Znalazłam swoją odpowiedź. Oczywiście, że się da, trzeba być tylko solidnym i systematycznym, oraz nie poddawać się. Dalej są gorsze dni, ale dzięki determinacji Pauli mam nie tylko motywacje do schudnięcia, ale też pomysł jak odświeżyć bloga.

2. Blond Bunny. To był czas kiedy chciałam przefarbować się z rudego na blond i na tym blogu szukałam odpowiedzi. Moje włosy od tego czasu przeszły wiele kolorów, ale na bloga zaglądam do dziś. Jeśli kogoś interesuje jak w ogóle farbować włosy, jak łączyć farby, czego nie robić i jak nie osiągnąć glonów na głowie, oraz co zrobić by glonowatość zniknęła z włosów itp, to ten blog gorąco polecam. Jest tu duża piguła wiedzy.

3. Weak Point. Tu też trafiłam szukając odpowiedzi na moje włosowe dylematy. Ale dużo tu również pięknych makijaży.

W zasadzie to wszystko. Oczywiście jest cała masa innych blogów na które zaglądam (lista obok). Jednak biorąc pod uwagę moje problemy z wagą i bzikiem na punkcie włosów te są niezastąpione. Jak widać jest już 1 września. Dzień Blogów minął, ale z moimi ostatnimi ambitnymi planami jest bardzo trudno o jaką kol wiek notkę u mnie. :P

Upalnie pozdrawiam.

http://www.obrazki.jeja.pl/