środa, 16 grudnia 2015

Gdy dzieci rodzą dzieci.

Hej!

Jestem, żyję. Nic mi nie jest. Nie mam czasu na pisanie tak jakbym chciała. Julka weszła w fazę "wszystko byleby mama była blisko". Ostatnio przykleja się do mojej nogi i nie puszcza.

Dowiedziałam się, że koleżanka mojej siostry zaszła w ciążę. Od razu dodam, że obie mają po 15 lat. Zastanawia mnie jak to jest, gdy w dobie internetu, rozwiniętych mediów, serialu "Szkoła", nowoczesnych rodziców wychowujących bezstresowo, dzieci mają dzieci. Tak, bo 15-latka to dla mnie dalej dziecko. Ale też na tyle już duże dziecko, że powinno wiedzieć co to antykoncepcja oraz, że sex niesie ze sobą pewne skutki. Nie dochodzi do mnie stwierdzenie typu "nie wiedziałam" lub "bo mój chłopak woli bez". Dla mnie to po prostu głupota ze strony nastolatka i czysty debilizm. Co innego gwałt, a co innego dobrowolne współżycie. 

Wystraszyłam się, bo jakby nie było to koleżanka mojej młodszej siostry i nie daj Boże gówniarze przyjdzie jakiś idiotyczny pomysł pójścia w ślady rówieśnicy. Pogadałam z nią otwarcie, że jak chce już współżyć, to niech udadzą się z mama do ginekologa po środki antykoncepcyjne. I wiecie co mi powiedziała, że pigułki nie są zdrowe, że niszczą organizm. No myślałam, że padnę... Starałam się jej wytłumaczyć, że od ładnych paru lat medycyna poszła do przodu i teraz antykoncepcja jest dla organizmu i jego innych narządów o wiele delikatniejsza. Równie dobrze można by pozamykać fast foody, bo otyłość w ostatnich latach stała się plagą. Siostra zapewniła mnie, że sex jeszcze jej w głowie nie siedzi. Ale kto wie. Może jednak siedzi. Niedawno zarzekała się, że ona nie będzie palić papierosów nigdy, a dowiedziałam się iż jednak popala.

Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Jestem przerażona. Dzieciaki są tak nieodpowiedzialne. Po swoich perypetiach jestem za wczesną ciążą, ale nie popadajmy ze w skrajności w skrajność. Szkoła powinna edukować pod tym względem dzieci już w szkole podstawowej. Ja o antykoncepcji miałam w gimnazjum. Nie było to w programie szkolnym, ale nauczycielka od biologii sama zorganizowała taką lekcje. Rodzice też powinni ze swoimi dziećmi na ten temat rozmawiać. I to nie raz, by mieć to za sobą ale kilka razy, na zasadzie dialogu by dziecko też włączało się do tego.

Moja córka jest jeszcze malutka, więc taka rozmowa dopiero przede mną. Ale nie będę tego odkładać do ostatniej chwili, gdy skończy np 18 lat, lub będzie za późno. A Wy macie jakieś wspomnienia związane z takimi rozmowami z dziećmi lub rodzicami? Ja taką rozmowę miałam ze starszym bratem.

2 komentarze:

  1. Przecież nie musi brać tabletek. Są różne rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze są takie 100%. Z resztą o czym tu gadać, to jeszcze dziecko.

      Usuń