wtorek, 1 marca 2016

Tik, tak, tik, tak...

Zaczynam mieć urodzinowego doła. Zupełnie nie wiem gdzie minęło te 10 lat i wiem, że z dzisiejszej perspektywy wielu decyzji bym nie podięła. 
Ostatnia rozmowa z moją ciocią uświadomiła mi, że nic szczególnego nie osiągnęłam przez ten okres czasu, oraz nie mam za dużo przepracowanych lat pracy. Do tego moja decyzja o macierzyńskim puki Julka nie skończy 4 lat. Wkurzyłam się trochę, bo każdemu się wydaje, iż pracę można od tak znaleźć. To jest totalną bzdurą. Racja, można dziennie pracować po 10/12h na kelnerowaniu, ale ja nie jestem w stanie wytrzymać takiego tępa fizycznie i psychicznie. Pracowałam przez miesiąc w Pizzy Hut i uważam to za najgorszy okres w moim życiu. Nie dość, że robota 12-godzinna to płaca była z tego marna. Mój brat do dziś pracuje w gastronomii i nie wiem jak on to wszystko wytrzymuje. Może mężczyźni są pod tym względem silniejsi. Przykładowo moja teściowa. Pracuje w fabryce nie daleko nas. Haruje jak wół, a dużo z tego nie ma. Z resztą temat tej fabryki to oddzielny wpis. Dla mnie to jakiś kosmos. Jak czasem słyszę jak tam jest, to się dziwę, że pracownicy się na to zgadzają.
Cieszę się, że podjęłam decyzję o studiach, może to da mi jakieś szersze perspektywy (tak wiem, oszukuję się). Jestem prze szczęśliwa, że mam moją córeczkę, chociaż wiem, że na drugie dziecko nigdy się nie zdecyduje. W mojej obecnej sytuacji finansowej jest to niemożliwe, a nawet jeśli już bym miała własne mieszkanie i kochającego męża, to dalej bym się poważnie zastanawiała nad rodzeństwem dla małej. Znowu pieluchy, wrzaski, krzyki, marudzenia. Nieeeee. Może Julcia w czasie chorób jest taka niedobra. W każdym razie martwienie się jeszcze o kolejną istotkę, to nie na moje serce.
Może powinnam być sama. Kompletnie sama. Singielką? Czasu już nie cofnę...
A tak w ogóle, dalej zapraszam na mojego drugiego bloga marin-stories. Wiem, że może nie piszę tam dość systematycznie. :P Ale jest już po sesji, więc mam nadzieję znowu coś tam opublikować. ;)
Pozdrawiam. :)

http://wkurzona-zona.blogspot.com/

4 komentarze:

  1. Ale jest jeden plus. Zobacz Ada pomaga mi w opiece nad Olkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się wczoraj zaczelam zastanawiać czy Julka nie ma ADHD. Wszędzie jej pełno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Walić wszystkich. Ja przed zajściem w ciążę pracy szukałam chyba 3 lata. To niby z dzieckiem będzie mi łatwiej szukać jak na co drugiej rozmowie miałam pytania o dzieci? Hahaha.
    ;) teraz znalezienie pracy to moim zdaniem graniczy z cudem. chyba, że tak jak mówisz w mcdonaldzie czy czymś takim... ale nie oszukujmy się. To bardziej praca dla młodszych osób - studentów. Nie dla rodziców itp. nie można tak się psychicznie wykańczać, poza tym studia nas też psują... bo wydaje nam się że jesteśmy stworzeni do wielkich rzeczy. ;)
    a co w ogóle studiujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Administracje.
      Ostatnio urabiam Tomka na kredyt na mieszkanie. On się boi, że z jego wypłatą nie poradzimy sobie z kredytem i z dzieckiem. Ale inni sobie radzą za o połowę mniejszą wypłatę to my sobie nie poradzimy? No ludzie. Z resztą ja też pójdę po wychowawczym do pracy. Może i na kasę ale pójdę.

      Usuń