poniedziałek, 6 czerwca 2016

Maseczka i plasterki do wągrów od Purederm.

Wreszcie egzaminy na uczelni się skończyły. W efekcie za dwa tygodnie jadę oddać tylko indeks do dziekanatu. :) Do października mam mnóstwo czasu na odpoczynek. Mogę czytać książki, które ja chcę oraz spokojnie oglądać filmy bez zastanawiania się, czy aby nie powinnam douczyć się jeszcze czegoś. Dwa ostatnie tygodnie były jakąś istna masakrą. W zasadzie nie miałam czasu dla siebie, a w między czasie przecież miałam ślub przyjaciółki, na który musiałam się jakoś przygotować (maseczki, peelingi itp). I takim oto sposobem mam dla was kilka opinii na dane produkty. Już nie będę skupiać się na uczelni, tylko od razu przechodzę do rzeczy.
Zainspirowana książką "Sekrety urody Koreanek" kupiłam maseczkę w płachcie (tak to się mówi??). W drogerii Hebe trafiłam na Nutritive Firming Hydro Pure Gel Mask. Ujędrniająca maseczka żelowa firmy Purederm.

 http://marin-memories.blogspot.com/

http://marin-memories.blogspot.com/

Nie powiem ile kosztowała, ale pamiętam że była bardzo droga. W sumie gdybym dobrze się przyjrzała cenie to bym jej nie brała. Na mojej twarzy prezentowała się tak:

  http://marin-memories.blogspot.com/

Mąż się trochę przestraszył na mój widok, że mi twarz odpada. Potem mnie rozśmieszał, więc w efekcie maseczka trochę mi odpadała. :-P
Moje odczucia po niej. Skóra fajnie nawilżona. Niestety po niej cera przez dwa dni bardzo mi się tłuściła. Bardzo ładnie pachniała. Czas trzymania od 20 do 30 minut. Dla mnie za długo. Na opakowaniu jest napisane "Bogata, odżywiająca maseczka, zawiera wyciąg z kawioru, zielonej herbaty i witaminę E. Wyraźnie odżywia, liftinguje i ujędrnia, przywracając skórze młody wygląd. Sprawi, że będziesz wyglądać i czuć się świeżo przez cały dzień". Nie sugerujcie się za bardzo moją opinią, bo tak na prawdę ja zmarszczki mam jedynie pod oczami. Mam cerę tłustą wiec ona się chyba też dla mnie za bardzo nie nadawała, gdyż jak już pisałam po niej strasznie się tłuściła. Mój Tomek stwierdził, że bardziej nadawałaby się dla jego cery. No tak. Tam jest co ujędrniać, liftingować itp. Generalnie nie była zła, tylko dla mnie troszeczkę za ciężka.

Kolejny produkt to Chin & Forehead Pore Strips, płatki oczyszczające na czoło i brodę też firmy Purederm, sztuk 6. "Skutecznie oczyszczają zatkane pory oraz usuwają niechciane wągry i zaskórniki. Aktywna warstwa usuwa zanieczyszczenia zatykające pory, pozostawiając skórę jasną i gładką już po pierwszym użyciu".

  http://marin-memories.blogspot.com/

 http://marin-memories.blogspot.com/

Są to takie białe plastry, które aplikuje się na oczyszczoną i wilgotną skórę. Czas oczekiwania to 10-15 minut. To niewiele. Zawsze w tym czasie można poczytać notatki z uczelni lub książkę. :)
Muszę Wam powiedzieć, że to genialny produkt. Owszem, też nie kosztował mało, ale jest dość wydajny. Fakt można sobie rozbełtać białko i przykleić chusteczkę na nos, ale u mnie to nie działa. Tu gołym okiem widziałam, że wszystkie wągry zostały na plasterku i skóra była taka gładziutka. Jeśli macie jakiś tani, dobry odpowiednik to napiszcie. Plasterki znalazłam również w Hebe, w Rossmannie tego nie ma

Na dziś to tyle. Kolejnym razem napiszę coś więcej na temat peelingu enzymatycznego Lirene.
Buźka. :)